ballada o ładnej męszczyśnie

the_one_for_menWspółczesne, męskie kompozycje perfumowe z reguły odznaczają się dość nijaką interpretacją pojęcia „zapachu dla mężczyzny”. Często są to konstrukcje oparte na cytrusach z domieszką drzew tudzież przypraw, przesadnie stonowane i ugrzecznione, słodkie i nierzadko niebezpiecznie chybocące się w stronę aromatów uniseks. Do tego marna trwałość na poziomie 5-6 godzin oraz słaba projekcja i mamy „idealne” perfumy dla nowoczesnego pana. Oczywiście po drugiej stronie bieguna są pachnidła „One Million-like”, jednakże dominuje ten pierwszy nurt.

Z dokładnie takim konceptem mamy do czynienia w przypadku opisywanego The One marki Dolce&Gabbana. To dzisiejsza, a więc skrajnie nudna wizja zapachu dla faceta, niewyróżniajaca, bezpieczna, misiowo-otulająca i kompletnie pozbawiona jaj. Taka swoista antyteza czynnika męskiego w kulturze.
Trzy fazy zapachu – cytrusowe otwarcie z przypsutym grejpfrutem, od którego robi się niesmacznie; na szczęście (hm…) po 5 minutach wita nas serce, w którym nos atakuje zawartość kobiecej torebki w sposób zbliżony nieco do tego z V&A Midnight in Paris albo raczej Grigioperla Touch ino jeszcze bardziej szminkowo, lakierowo, perfumowo i sztucznie. Nie jest to zbyt ciekawe wrażenie, niestety nie wyczuwam tu żadnego szlachetniego tytoniu (poza niedopałkami). Ponieważ woda ma dość mizerną trwałość – na mojej skórze w okolicach 5 godzin, baza jest już bardzo słaba i ledwie wyczuwalna – nic ciekawego się nie dzieje. Plus – klasyczne przejście przez trzy nuty i ich ewolucja jest kompletnie niwelowany marnymi parametrami użytkowymi pachnidła. Inna sprawa, że sama kompozycja jest dość wtórna i nudna. Być może coś jest na rzeczy z reformulacją, o której internauci napomykają nieśmiało, że kiedyś pachniało dłużej i mocniej, niemniej oceniam po wersji jaką posiadam (oryginalna próbka) i tu jest właśnie tak i inaczej być nie chce.
Wąchając The One, patrząc na reklamy D&G subtelnie skręcające w stronę klimatów gejowskich, a także sięgając pamięcią nieco wstecz do moich wcześniejszych recenzji perfum z serii Anthology (w ilości jedna), które także chwiały się mocno w swojej orientacji nasuwa mi się jeszcze spostrzeżenie, że ta marka po prostu taki kierunek swoich produktów świadomie wybiera, a zatem to kwestia szersza i dysputa zdaje się być nieco jałowa.

Nie bardzo widzę sens w poleceniu tych perfum komukolwiek, są mniej niż przeciętne i do tego nieciekawe, a z facetem tyle mają wspólnego co i nic (ot, kolejne, misiowe „ciepłe kluchy”).

Kompozycja: 3(-)
Moc: 3(-)
Trwałość: 2(+)
Flakon: 3(+)
SOB: 2(-)

Nuty
umysł: kolendra, grejpfrut, bazylia,
serce: kwiat pomarańczy, imbir, kardamon.
baza: szara ambra, tytoń szlachetny, cedr.

Spot wyraźnie okresla do jakiego typu mężczyzn adresowane są perfumy. Jeśli jesteś ładnym, miłym panem z grubym portfelem i wydepilowaną klatą, to jest to coś dla ciebie 😉

Advertisements

4 comments

    1. Czytałem twoją recenzję, jednak mam trochę bardziej krytyczną opinię. Wąchałem tego typu rzeczy już miliony razy (często w lepszym wykonaniu), w dodatku słabo się na mnie układa to to i szwankuje parametrami, ale najgorszym grzechem jest nuda.
      Co do wersji The One Gentlemen, to próbka czeka na swoją kolej i lepiej, żeby było lepiej, bo… będzie masakra 😉

  1. zapach w sumie fajny, taki casuoalowy i na mnie układa się dość ładnie, ale wybór modela rzeczywiście bardzo niefartowny… facet bez ani jednego włoska na torsie i na maxa wyblurowany w fotoszopie wygląda co najmniej dziwnie… 😉

  2. Słowo „nudne” określa je idealnie. Testowałem jakiś rok po premierze, więc wątpię, że możliwa reformulacja mogłaby popsuć je jeszcze bardziej 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s