gra na życie lub śmierdź rozpoczęta!

davidoff-the-gameNo i z kolejnym Davidoffem zmierzyć się nadszedł czas. W zasadzie słowo „mierzyć” implikuje pokrewne – „walka”, co jest o tyle nie prawdziwe w tym przypadku, że Davidoff „The Game” oddaje pole, w zasadzie nie podejmując rękawicy. Ot, zbiera w pysk, puszy się a potem spiernicza, gdzie pieprzem po oczach dają.

Kompozycja prosta, żeby nie powiedzieć prostacka. I nie chodzi tu wcale o to, że w nutach ktoś inteligentnie podał, że np. gin i jagody jałowca w górnej, czy inne dziwaczne „akordy drzewne” w sercu – pachnidło jest skrajnie syntetyczne, więc jakiegokolwiek znaczenia co tam napisano – nie ma. Rzecz w tym, że to od początku do końca monolityczny kloc, zapodający sztucznym aromatem… czego? Dokładnie jest to miks zapachów, które pozostają obecnie na topie w tego typu mainstreamowych wynalazkach – i jakiś kawałek miliona tu pobrzmiewają i odległe echa Joop homme (z tych ciekawszych) i parę innych – na wszystkie strony oklepanych rzeczy. Ani to jakoś specjalnie świeże nie jest, ani ciężkie – takie nie wiadomo co. Z początku wydaje się, że da się jakoś tego Davidoffa wąchać, a nawet nosić. Złudzenie dość szybko jednak rozwiewa chemiczna rzeczywistość i wkrótce okazuje się „The Game” pachnidłem męczącym i nużącym, krótko mówiąc – nędznym.

Jeśli to zapach dla faceta, to – ach! – cóż to za mężczyzna!? Bach, 20 letni młodzian w garniturze i bemce taty, wyruszający na nocne wuajaże (rodzice na wczasach w Turcji) z grupą wiernych druchów, do kasyn Włocławka (bez urazy dla Włocławka), alboteż innej metropolii.
Nosi się to względnie długo, bo 7-8 godzin potrafi się utrzymać, cóż z tego jednak skoro osadza się bardzo szybko i anemicznie snuje przy skórze? Nie jest drogi, bo i jakże mógłby być (tzn. mógłby gdyby wyszedł z logo „Dior”, tudzież inszego „Chanela”) ale niewiele mu to pomaga, bo trudno pomóc czemuś co jest samo w sobie chorowite i słabe. I jeszcze ten flakon – ja rozumiem, że to niewyszukane perfumy ale tandeta też ma chyba jakieś granice, nie?
Omijać.

Kompozycja: 2(+)
Moc: 2(+)
Trwałość: 4(-)
Flakon: 2
SOB: 2

Nuty:
umysł: gin, jagody jałowca.
serce: irys, akordy drzewne.
baza: heban.

Gra? Kasyno? Obrazki tak sztuczne jak te perfumy. A może tak ma być? Marna iluzja luksusu dla niekumatych? Kto wie?

Reklamy

3 comments

  1. Słyszałem o Good Life ale to unikat, i jeśli się gdzieś pojawia, to w zaporowej cenie, no i nie wiadomo w jakim stanie, bo już kawałek czasu go nie produkują.

  2. Moim zdaniem ostatni dobry Davidoff to „Zino”, i to tylko ten przed reformulacją. Coraz ciężej o dobry zapach, i już nie wspominam o kompozycji, a mam raczej na myśli parametry. Te 12 godzin, i dobra przez ten czas projekcja uchodząca obecnie za dobry wynik, to śmiech na sali w porównaniu z większością produkcji z lat osiemdziesiątych.

    1. Na pewno tak, niestety dzisiaj jeśli woda pachnie 12h to uznaje się to już za więcej niż bardzo dobry wynik. A co do Davidoffa, to podoba mi się również Good Life.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s