Ekstremalnie ciarny Tadek Łapiduch

tlWiecie jak się kończy uwspółcześnianie klasycznych zapachów? Marnie. Z reguły łączność współczesnej aranżacji z tą z przeszłości zapewnia nazwa i jest to niestety jedyny wspólny element. Sama kompozycja, to nowoczesna „interpretacja”, która tyle ma wspólnego z protoplastą co pszczółka Maja z kulturystyką. Jeśli nawet nowe perfumy są przyzwoite (rzadkość), to i tak brakuje realnych konotacji z oryginałem, a najczęściej dostajemy pospolitego knota, po którym nieprzyjemnie się odbija. Dlatego też udane zabiegi tego typu, policzyć można na palcach jednej ręki drwala po wypadku z piłą łańcuchową.

Opisywałem kiedyś bardzo specyficzne i trudne w odbiorze pachnidło, a mianowicie Ted Lapidus pour homme. Pomijając, że to perfumy silnie osadzone w specyfice lat 80. i to wszystko co się z tym wiąże – nie byłem nimi zachwycony, oględnie mówiąc. Zrozumiałe więc, że „nowa wersja”, opisywane właśnie Ted Lapidus pour homme Black Extreme, nie wzbudziły mojego entuzjazmu. Niemniej próbka trafiła w łapki, a w końcu na ciało i po kilku testach mogę już kilka słów napisać.
Pewne są dla mnie dwie rzeczy a) TL ph BE, to udana interpretacja i nawiązanie do klasyka i b) to dobre perfumy w ogóle.
Punkt pierwszy – owoż odniesienie jest bardzo wyraźne. To w zasadzie podstawowa kompozycja, w której nieco przytłumiono pierwotne, najbardziej niesympatyczne dla nosa akordy, choć z drugiej strony nie można powiedzieć, że wykastrowano, bo wciąż ta „nikła sympatyczność” wyraźnie przebija przez całość zapachu. Z drugiej strony troszkę bardzo dosłodzono (choć nie przesłodzono – tonka robi dobrą robotę) i uwspółcześniono (nieszczęsny, bo wszędzie ostatnio obecny – kwiat pomarańczy), a także – zgodnie z nazwą przyciemniono całość. Black Extreme zaiste jest i ciemny i na swój charakterystyczny sposób ekstremalny. Żadne tam porównania do „Milliona” czy innych słodziaków nie trafiają, aromat bowiem jest szorstki i przez większość czasu podrażniający wyraźnie „kibelkowymi” konotacjami z pierwowzorem – dopiero późnym sercem staje się nieco bardziej „kremowy”, zalatując bardzo subtelnym pudrem w bazie.

Czy to się podoba? Mi średnio ale już mojej pani, co ciekawe – bardzo, o tyle to zaskakujące, że spodziewałem się raczej reakcji fujowej, a tu takie coś? Że ładnie i podoba się? Cóż… Mimo pewnego uproszczenia kompozycji, zmniejszenia ilości składników, niewątpliwie obniżenia ich jakości, nie czuje się negatywnych skutków tego działania – perfumy wciąż pachną bardzo dobrze i nie rażą syntetycznością. Doskonałe parametry kiedyś takimi pozostały dziś – psikając się Tadeuszem rano, wieczorem także jest on z nami, dając o sobie znać i nam i otoczeniu – przez cały czas zresztą dobitnie. Flakon – i tu bez niespodzianek – jak wcześniej, ino czarniutko.
Punkt drugi – to dobre perfumy. Składa się na to zarówno udane i realne odwołanie do przeszłości, jak i to wszystko o czym napisałem, czyli w sumie ciekawa kompozycja, bardzo dobre parametry wody i niezłe połączenie tego co dziś z tym co kiedyś.
Ale trzeba to lubić, akurat takie klimaty. Ja fanem nie jestem (coś nos drażni) ale doceniam, doceniam.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 5(-)
Trwałość: 5
Flakon: 3(+)
SOB: 3

Nuty:
umysł: cytrusy, czarny pieprz, liść fiołka,
serce: szafran, liść pomarańczy, nuty drzewne,
baza: fasola tonka, labdanum.

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s