heliotrop

Olivier Durbano HeliotropePamiętacie recenzję Black Tourmaline Oliviera Durbano? Doskonała kompozycja, co prawda kompletnie nie w moim guście, niemniej pachnidło z najwyższej półki. Niespełna dwa miesiące temu, wraz z całym zestawem próbek trafiła w moje łapki kolejna pozycja sygnowana nazwiskiem Durbano, mianowicie Heliotrope, którą mam przyjemność właśnie opisywać.

Chyba wypada skrobnąć kilka słów na temat samego konceptu, bowiem pod nazwą „Perfumes of Stones Poems” ukrywa się seria 9 pachnideł, wyrażających naturę 9 kamieni półszlachetnych, którymi zafascynowany jest twórca. Heliotrope jest ósmym, przedostatnim z nich (niedawno wydany Lapis Philosophorum, to mityczny kamień filozoficzny) – wykreowanym w zeszłym roku, a mającym charakteryzować właśnie heliotrop. Wikipedia mówi o tym minerale: „odmiana chalcedonu zbliżona do plazmy, w którym na ciemnozielonym tle widoczne są czerwone plamki tlenków żelaza. Nazwa pochodzi od greckich słów helios (słońce) i tropein (zmieniać barwę), ponieważ daje on czerwonawe refleksy podczas obracania po zanurzeniu w wodzie”. Efektu nie zobaczymy, ale sam kamyk  na zdjęciu poniżej. 636px-Heliotrop1

Nie potrafię poddać kreatywnej interpretacji poetykę minerału, czy też wizję p. Oliviera, niemniej sam zapach utrzymany jest w koncepcji poprzednich z wielkiej ósemki, w których większość to kompozycje kadzidlane, dymne ale mimo to nieprzytłaczające. I taki jest też Heliotrope. To co odróżnia go od Tourmaline (oczywiście oprócz całościowo – innego zapachu), to wyraźnie kwiatowe serce, w którym oprócz heliotropu, nadającego woni ciepłego i lekko pudrowego charakteru, obecne są także magnolia i szafran. Perfumy płynnie przechodzą przez trzy nuty i jakkolwiek nie umiem ich rozbić na części pierwsze, bo mój nos odbiera kompozycję całościowo, to jest to wyraźnie wyczuwalne. Początkowe uderzenie robi mocne wrażenie, do nozdrzy dobiega silny aromat kadzidła i żywic, dodatkowo wymieszanych z innymi ingrediencjami, których jest tu wyjątkowe bogactwo. Później następuje delikatne „zmiękczenie” i na sam koniec wyłania się woń trudna do określenia, drzewno-piżmowa, z rozwiewającym się po okolicy dymem – jest bardzo komfortowa i przyjemna (nie ma znanego z Tourmaline klimatu dogasającego ogniska i popiołu). Kompozycja ma ciemny charakter, mało tu miejsca i przestrzeni, gdyż wszystko przenika dość gęsty, żywiczny klimat ale raczej to półmrok, snujący się mgłą poranek niż noc spowita ciemnością.
Wiecie, to w ogólności są bardzo ładne perfumy, oczywiście trzeba gustować w takiej stylistyce, ale… no jest to piękne i tyle.
5808413_heliotrop-peruwianski

Bardzo dobrze jest pod względem wszystkiego tego, co oprócz samego zapachu istotne, czyli pachniemy przez cały dzień (ponad 10 godzin) i wyraźnie, nie tyko nosicielowi woda dostarcza przyjemności.

Zapewne, gdybym lepiej odnajdywał się w proponowanej przez Oliviera Durbano stylistyce, to Heliotrope mógłby być jednym z moich ulubionych zapachów. Co prawda, za kwiatowymi kompozycjami nie przepadam, ale tutaj kwiaty wkomponowane są w całość i bynajmniej nie pachną tak, jak do tego jesteśmy przyzwyczajeni, to jakby zapach przez dym, chłodny i zmieniony, trzeba samemu poczuć – wrażenie więcej niż pozytywne (przez to Heliotrope podoba mi się odrobinę bardziej niż Turmalin). Ponieważ jednak nie gustuję w tych klimatach powiem wam tak – Heliotrope, to świetne żywiczno-kadzidlane pachnidło z akcentem. W kategoriach sztuki perfumeryjnej najwyższa półka, jeśli lubicie ten klimat – zachwyci was, jeśli nie… cóż, to i tak warto poznać, a nuż okaże się dla was odkryciem?

Kompozycja: 5(-)
Moc: 4
Trwałość: 5(-)
Flakon: 4
SOB: 4(-)

Nuty:
umysł: żywica elemi, kadzidło (olibanum), imbir, czerwona mandarynka, ostra papryka (pieprz cayenne), dzięgiel,
serce: szafran, magnolia, cypriol (nagarmota, indyjski papirus), heliotrop,
baza: mirra, cedr, sandałowiec, piżmo, ambra, żywica benzoesowa.

PS. Podobnie jak poprzednie kompozycje Durbano (i w ogle większość niszowych), to klasyczny uniseks, jednak w tym wypadku słowo „klasyczny” jest pozytywem, gdyż oznacza jedynie, że perfumy są kompletnie poza płcią, niczego z seksualnocią związanego nie wyrażają (w sumie to bardziej aseksualny zapach niż uni), choć wydaje mi się, że podobnie jak Turmalin także Heliotrop bardziej pasuje facetowi, ze względu na swoją „chropowoatość” i ciemny charakter. Albo silnej kobiecie. Albo temu, komu się spodoba.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s