róża i drewno, czyli Jaish

jaishWciąż nie zebrałem się w sobie by przybliżyć wam fenomen perfum Rasasi  (choć w zasadzie gotowy koncept noszę w głowie już od dawna), a tymczasem przedstawiam kolejne pachnidło tej arabskiej marki, mianowicie “Jaish”. I od razu powiem – nie pytajcie co ta nazwa znaczy, bo ani ja ani wujek Google pojęcia nie mamy.

Pierwsze o czym warto napisać, to podobnie jak w innych pachnidłach tej firmy – piękny i ciekawy flakon. Drewniany, w kolorze czerwonym-bordo  o intrygującym, a równocześnie klasycznym kształcie – robi świetne wrażenie. Biorę do ręki i od początku jestem pozytywnie nastawiony, jak ważne jest pierwsze wrażenie, nie trzeba chyba przekonywać nikogo.

Kompozycja w pełni odzwierciedla zarówno kolor flakonu jak i to z czego jest wykonany. Moja pierwsza myśl po kontakcie z Jaish była wyrazista i sprecyzowana – róża z drzewami. Ale jaka różą?! To nie jest słodki, niewinny kwiatuszek, zwiewny i ulepny jak w Lyric’u, nie jest to także róża wkomponowana w przyprawy i jednoznacznie męska jak ta w Ungaro, kwiat Rasasiego jest wytrawny, wręcz kwaśny, a biorąc pod uwagę, że jego podkład stanowią drzewa sprawia niesamowite wrażenie soku mocno intensywnego. Po wstępnym powąchaniu – na mojej twarzy pojawił się grymas, jednak czym dalej tym początkowy akord stawał się przyjemniejszy, lepiej stapiał się ze skórą, żeby w swojej bazie zatracić w pełni swoją pierwotną surowość (choć – zapewne przez paczulę – w żadnej fazie nie jest to woń ostra czy wyrazista, raczej sprawia lekko rozmyte wrażenie) i stać się bardzo przyjemnym i komfortowym aromatem z mocno uwypuklonym piżmowo-sandałowym finiszem. Nie wiem jak kompozycja układa się na innych osobach, ale moja skóra wydobywa z niej przede wszystkim ten różano-drewniany początkowo cierpki, a później aromatyczny “vibe”. I jakkolwiek nie od razu Jaish przypadł mi do gustu, to po kilku użyciach uznałem, że to bardzo interesujący i komfortowy zapach, w dodatku wyróżniający swoją niezbyt popularną (bo niesłodką) interpretacją królewskiego kwiatu (przynajmniej w mainstreamie).

Rasasi pozwala nam się cieszyć wonią przez ponad 8 godzin, nie pozostawiając w ciągu tego czasu wątpliwości co do samej projekcji, która stoi na dobrym, casualowym poziomie. O flakonie wspomniałem, doskonała jest także cena, perfumy dostępne są w perfumerii w Krakowie (także w internetowej, która ma w ofercie pachnidła tej marki). Wszystko pachnie naturalnie nie wywołując żadnych syntetycznych skojarzeń. Gdyby pośród moich ocen znajdowała się kategoria jakość, to bez wahania dałbym 5(-).

Myślę, że Jaish to perfumy dla ludzi o nieco romantycznym usposobieniu, zarówno mężczyzn jak i kobiet, bo postrzegam go dosyć uniseksowo, co nie jest w tym wypadku żadną wadą. Mam takie nieodparte wrażenie, że jest on tym, czym Lyric bardzo chciałby być, i choć robi to zupełnie inaczej niż ten drugi, to o kilka parseków lepiej i ciekawiej.
Polecam.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 4(-)
Trwałość: 4
Flakon: 5(-)
SOB: 4(-)

Nuty
umysł: lawenda, bergamotka, cytryna, szałwia, nuty drzewne
serce: jaśmin, geranium, róża
baza: piżmo, drzewo sandałowe, paczula, cedr

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s