różane uda Kiliana

n2d9pcMarka By Kilian kojarzy mi się z pięknymi, luksusowymi flakonami, horrendalnymi cenami i bardzo grzecznymi zapachami. Pewnie taka opinia nie do końca jest uprawniona biorąc pod uwagę, że spotkałem się tylko z dwoma pachnidłami tego brandu, niemniej taki obraz utwarł się w mojej głowie – słusznie czy nie. Zresztą Rose Oud, który dopiero co skończyłem testować doskonale wpisuje się w taki właśnie obrazek, to atrakcyjna i luksusowa forma, spowijająca przyzwoitą ale dość stonowaną treść.

Na bukiet zapachu składają się cztery składniki: agar, róża, szafran i drzewo gwajakowe, przy czym trzon kompozycji stanowi róża i oud, które są mocno wyczuwalne przez większość czasu. Tak, nie mylicie się, Rose Oud, to kolejny „różaniec”, czyli perfumy podejmujące próbę interpretacji tego jakże szlachetnego kwiatuszka, tym razem w modnym klimacie oudowym. Ciekawe, że mój odbiór dzieła by Kilian sprawia, że automatycznie sytuuję go jako rodzaj pomostu pomiędzy zwiewnym Lyric’iem Amouage a pączkowym Montale Black Aoud, przy czym Rose Oud nie jest ani jednym ani drugim.
Początkowe akordy to różana konfitura znana z Montale ze sporą domieszką agaru, przy czym ten obecny tu jest wygładzony, lekki i przyjemny w odbiorze, nie ma ani śladu po szorstkości, czy wrażeniu obcowania ze smarem znanym z Black Aoud. Już początkowy akord jest miły dla nosa i zachęcający. To co dzieje się później, to wyraźna acz powolna ewolucja wonii, w której zatraca ona swój oudowy charakter na rzecz subtelnej i zwiewnej różyczki, podobnej do wspomnianej a obecnej w Lyric’u. W odróżnieniu jednak od z tego kolei zawodnika, nie ma tu napastliwości tam obecnej, monotonii jakowejś wszechogarniającej, jest komfortowa nuta czystej, eterycznej róży. I to w zasadzie wszystko w kwestii kompozycji – oud z różą, a potem już tylko róża, cichnąca ale do samego końca wyraźnie obecna. Czy ładnie to pachnie? Ładnie. Bezpiecznie. Spokojnie. Romantycznie. I bardzo bardzo kobieco. W zasadzie “kobieco”, to niewłaściwe słowo, bo Rose Oud jest zapachem dla młodej, nieskalanej życiem dziewczyny, takiej góra dwudziestoletniej, która nie odkryła jeszcze w pełni swojej kobiecości ale zaczyna ją nieśmiało dostrzegać. Tak, dobrze myślicie – facet w w tych perfumach to nie jest dobry pomysł, to całkiem zła idea. Ale… co kto lubi. Jakość ingrediencji jest co najmniej dobra – wszystko pachnie bardzo naturalnie i absolutnie nie czuć żadnych “ulepszaczy”. Wydaje się, że Kilian używał tylko szlachetnych składników (szafran).Pink

Dość dziwnie prezentują się utylitaria perfum, czyli mniej zmysłowa a bardziej fizyczna strona dzieła. Otóż woda jest bardzo trwała – czułem ją nawet wieczorem po całym dniu (grubo ponad 12 godzin) wpólnej przygody i to jest bardzo dobra wiadomość, z drugiej strony emisja wonii zawodzi na całej linii – praktycznie od początku jest bliskoskórna, a im dalej tym bliżej tego ciała się trzyma. Dziwaczne połączenie, zyskujące dwie skrajne oceny. Piękny, jak wspomniałem flakon, ciemny, szlachetny – bez wątpienia kupując perfumy by Kilian będziecie mieć poczucie taplania się w prawdziwym luskusie, mam tylko obawę, że nie do końca wypływa on z tych źródeł z których powinien. Jeśli luksus = marka + cena, to efektem tego będzie wasze wielkie zadowolenie, bo cena poraża (ok. 400$ za 50 ml) marka także do cennych aspiruje, jeśli jednak inaczej definiujecie to pojęcie (np tak: luksus = jakość + … + cena), to przebudzenie będzie bolesne w dodatku zakończone przykrą konstatacją, że ręka w nocniku nie stanowi idealnego otwarcia poranka…

Króciutko na temat: by Kilan Rose Oud, to sympatyczne, delikatne, różane perfumy dla wchodzącej w dorosłość dziewczyny. To produkt “luksusowy”, wart kupienia przy założeniu, że trafi w gust, a pieniądze po prostu się ma a nie zarabia 😉

Kompozycja: 3(+)
Moc: 2(+)
Trwałość: 5
Flakon: 5
SOB: 3(+)

Nuty: drzewo gwajakowe, oud, róża, szafran.

Reklamy

6 comments

  1. nie miałam jeszcze przyjemności zapoznać się z zapachami marki By Kilian, ta róża również średnio mnie interesuje, po tym jak świetnie została tutaj opisana, ale inne pozycje z tego co słyszałam są naprawdę warte uwagi.

  2. Rożo-agar Kiliana to różana marmolada w pączku – dużo bardziej mi się podoba Rose d’Arabie Armani Prive. Kiliana mam jedne perfumy – Straigh to Heaven – są piękne. Szczęście, że udało mi się je kupić za pól ceny, bo cena sklepowa powala…

    1. O Straight to Heaven słyszałem dużo dobrych opinii, moż ekiedyś będzie okazja powąchać. Póki co Kilian wypada dośc przeciętnie jako marka w moim odczuciu, aczkolwiek trzyma poziom „decent”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s