Maison Francis Kurkdjian – po prostu – OUD

mfk-oudWielkie nazwiska mają w sobie magię – przyciągają uwagę, a magnetyzm który je otacza sprawia, że gotowi jesteśmy kupować produkty, które sprytni sprzedawcy nam zaoferują pod owych nazw “wezwaniem”. Francis Kurkdjian niewątpliwie jest jedną z takich postaci, silnie przyciagających, elektryzujących perfumomaniaków na całym świecie – jego nazwisko w olfaktorycznym światku kojarzy się jednocznacznie – to coś dobrego, intrygującego, coś czego się oczekuje. Któż nie zna Le Male? Kto nie nie dostrzeże przebłysku geniuszu w Narciso Rodrigues for Him? Czy któryś przejdzie obojętnie obok APOM tudzież Absolue Pour le Matin/Soir? Nie sądze, gust gustem ale jego koncepcje zapachowe po prostu zwracają uwagę w dzisiejszej, wypranej z emocji perfumerii masowej, a owa atencja, to już bardzo wiele (choć fakt faktem, że to nisza). Czy to „sprytny sprzedawca” czy geniusz? Cóż, zapewne to pytanie pozostanie bez odpowiedzi ale z pewnością jest to, osoba interesująca i do tego osoba „jakaś”.

Do perfum sygnowanych logo kreatora, mianowicie Maison Francis Kurkdjian (MFK) – Oud, podszedłem z zaciekawieniem aczkolwiek bez oczekiwań. Przewinęło się już przez mój nosek trochę pachnideł niszowych i etap poszukiwania rewolucji aromatycznej mam chyba za sobą. Niemniej Oud by MFK mnie nie zawiódł, powiem więcej, jakkolwiek nie zaliczam się do fanów udów w szczególności, to ten okazał się autentycznie przyjemny i po prostu ładny. Oczywiście, to perfumy mocno ułagodzone, aksamitnie przyjazne dla nosa i nie zawierające żadnych zaskakujących zwrotów, niemniej jeśli nie poszukujecie sztormu na wzburzonym morzu, a raczej leniwego pikniku na słonecznej łące, czyli w sposób stonowany pachnącej wody, sięgając po agar MFK nie zawiedziecie się. Według nut, które Francis podał w spisie, na całą kompozycję składa się zaledwie pięć ingrediencji. Oczywiście prawdziwe cuda można wyczarować z jeszcze mniejszej ilości, niemniej jest to o tyle niespodzianka, iż „Oud” pachnie niezwykle bogato i zdaje się być złożony. Jego główny składnik (wiecie który) wyczuwalny jest od początku w wersji wyjątkowo nienatarczywej, to odmiana “drewniano-stolarska”, choć dająca po nosie bardzo przyjemnym, drzewiastym połączeniem z cedrem – ciepłym i kojącym. Inna odsłona, którą raczy nas bukiet zapachowy, to spora ilośc szafranu, także w bardzo przyjaznym wydaniu, ziołowo-kwiecistym, suchym – jakby stanowił on posypkę unoszącą się wraz z każdym wciągnięciem do nosa. A paczula? Elemi? Jak najbardziej, żywica dominuje w późniejszym etapie nadając kompozycji słodkawego ale nie lepkiego posmaku, jest także bardziej wilgotna, co wraz z szafranem daje ciekawy efekt zmienności, raz jest tak a za chwilę inaczej. Paczula na mojej skórze stanowi tło, zauważalne choć zdecydowanie drugoplanowe. Intrygujące, iż autor nie wspomina o róży – ma to być inny oud, odmienny swoim brakiem tego składnika i pójściem bardziej drzewno-przyprawowym skrajem agarowych opowieści i rzeczywiście wydaje się że tak jest, aż do… późnej bazy, kiedy to dam sobie obciąć ze dwa paznokcie – subtelna różyczka jednak pojawia się. Czy to źle? Absolutnie, nie! Ma ona tak zwiewny i subtelny charakter, że w żadnym wypadku nie można uznać jej obecności za coś niepożądanego, a nadaje lubości, która mocno odpręża i tak dostatecznie odprężony nosek. Ładne to wszystko, intensywnie naturalne, jedwabiste, grzeczne i milusie. Może trochę za mało wyraziste, bo to prawdziwy uniseks ale i tak nosi się dobrze. I nosi się długo, bo perfumy mają świetną trwałość – na mojej skórze (moja) pani wyczuwała ją nawet wieczorem, po całym dniu bytności razem. Pewien niedosyt pozostawia natomiast projekcja, która jakkolwiek niezła, to mogła by być wyraźniejsza, chyba wszystkiego mieć nie można? A może można? 😉

MFK OUD mi się podoba, tak zwyczajnie i po prostu, bo jest przyjemny i ładny i jeśli akurat tego rodzaju oudu szukacie, to i wam w gust przypadnie. No i flakon – jest całkiem śliczny taki…

Kompozycja: 4(+)
Moc: 3
Trwałość: 5(-)
Flakon: 4(+)
SOB: 4(-)

Nuty: paczula, cedr, szafran, oud, elemi, róża(?)

Reklamy

2 comments

  1. Dla mnie to jeden z najciekawszych i bardzo oryginalnie podanych oudowych zapachów jakie udało się mi poznać. Zachwyt, po rocznym oczekiwaniu, zakończył się (nie było innego wyjścia) zakupem pełnej flaszki. Jak dla mnie trwałość i projekcja idealna. To wspaniała kompozycja, która znika i pojawia się znienacka , wywołując zachwyt.Ciągnie się jak jedwabny szal. W tej swojej „dziwnej” projekcji przypomina mi Shams od Memo (pieprz i słodkawy oud), choć wiele je różni. Czasami wyobrażam sobie ten zapach jako kuliste molekuły, które krążą wokół noszącego, czasami wzniecając chmurę pylistego oudu, by ponownie się oddalić. Dla mnie mistrzowsko wykonana kompozycja. Perfumeryjny raj.

    1. czyli trafiłeś w swój idealny zapach – pozostaje mi się tylko cieszyć 🙂 Dla mnie to chyba najbardziej noszalna i przyjemna zarazem odsłona oudu jaką poznałem. Sama kompozycja jest interesująca i ma w sobie tę „jedwabistość”, o której wspomniałeś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s