John Varvatos – bezrobotny, Czarny Rzemieślnik

john-varvatos-artisan-black1Swego czasu pod moje testujące kowadełko trafił nieco dziwny Artisan od Johna Varvatosa. Jego dziwność wyrażała się w intrygującym kolońskim koncepcie perfum, który jak mi się zdaje poszedł o krok za daleko, bo z treści przełożył się na formę (czyli bardzo słabe parametry wody). Wąchając w perfumerii stacjonarnej wersję “Black” wrażenia miałem pozytywne. Blotter ładnie oddawał nieco bardziej urozmaiconą kompozycję, która utrzymując cytrusowy charakter pierwowzoru została wzbogacona o dominujący słodko-cierpki odcień kwiatu pomarańczy i przyprawy. Liczyłem więc na znaczną poprawę przede wszystkim w kwestii, która najbardziej zawodzi w ArtisanTest skórny ujawnił niestety nagą prawdę i przyniósł rozczarowanie.
Black pachnie dokładnie tak samo krótko jak poprzednik, czyli ok. 3-4 godziny, w dodatku daje plamę także w zakresie swojej mizernej projekcji. Trudno zrozumieć dlaczego tak jest, jedyne logiczne wytłumaczenie sugeruje proweniencję pachnidła – USA. I w zasadzie to powino wyjaśnić czemu jest tak, a nie inaczej. W Ameryce perfum używa się bardzo oszczędnie, a zapach jest czymś więcej niż intymnym, w związku z tym meskie wody toaletowe (po ichniemu zwane wymownie „cologne„) mają raczej anemiczny charakter, a często są praktycznie niewyczuwalne. Ale zaraz zaraz, przecież my w Polsce mieszkamy? Halooo, środek Europy! No właśnie…
Pomijając kiepściutką emisję i namiętne nietrzymanie wody na ciele, mocno rozczarował mnie także aromat, który unosił się ze skóry (gdy się skupiłem) – zamiast znanej z blottera bardziej rozwiniętej wersji pierwotnej, otrzymałem coś, co całkowicie się rozlało i wymieszało, wydzielając jednostajną, silnie syntetyczną woń – aromatyczną mamałygę taką. I niewiele pomogły czary mary z testami w różne dni – Black nie chce się na mnie układać i kropka. Pytanie czy w sensowniejszy sposób zagra dla was?

Najładniejszym i chyba jedynym w pełni pozytywnym aspektem, o którym należy wspomnieć jest charakterystyczny   dla tej linii perfum John Varvatos i bardzo ładny flakon, otulony wiklinowym koszyczkiem, oczywiście czarny.
No cóż, Artisan dostał szansę, nie jedną a dwie i niestety nie potrafił ich wykorzystać. Dla mnie „Black” pozostaje bezimiennym, czarnym rzemieślnikiem jakich wielu, wciąż bezrobotnym.

Kompozycja: 2(+)
Moc: 2(+)
Trwałość: 2(+)
Flakon: 5
SOB: 2(+)

Nuty:
umysł: cytryna amalfi, tangeryna i czerwona pomarańcza,
serce: jaśmin, kwiat afrykańskiej pomarańczy, neroli, imbir, kardamon, kolendra,
baza: kephalis, wetyweria, paczula, korzeń irysa, skóra.

Reklamy

5 comments

  1. Jak na razie to z Varvatosów tylko Vintage oczarował mnie tak całkowicie, piękny, cynamonowy, dymny, ciepły zapach. Artisan Black mnie już po samych nutach nie przekonuje niestety.

  2. Nasza swojska „Prastara” mogła pochwalić się plecionym „koszyczkiem” na długo, nim wpadł na ten pomysł Zachód przegnity kapitalizmem 😉 Pzdr!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s