Pan Teck

molinard-teckNie znam bliżej marki ani o perfumach wcześniej nie słyszałem, a to zwiastuje niespodziankę… co ciekawe, najczęściej – nie wiedzieć czemu – w stylu retro. Molinard Teck, to perfumy z 1989r, a brand jak się okazuje ze sporymi tradycjami, bo funkcjonuje od ponad 160 lat, posiadając całkiem bogate portfolio perfum zarówno dla pań jak i panów. Zaskakujące, że niektóre pachnidła pochodzą z okresu międzywojennego i wciąż są obecne na rynku!
Szybki research na fragrantice uświadomił mi boleśnie, że jedyne perfumy Molinard jakie kojarzę to Habanita (z którą zresztą nie miałem bliższej przyjemności), poza tym  – pustka.
A przechodząc do dzisiejszego przyjemniaczka, to Teck zobrazowałbym w ten sposób: starszy, elegancki pan, ubrany pociesznie staroświecko, w meloniku i płaszczu, z dobrymi acz niedzisiejszymi manierami przechadza się niespiesznie pewnego wiosennego poranka z parasolem w dłoni w zamyśleniu i z uśmiechu na twarzy. A co na to kompozycja? Ano jak przystało na lata 80. jest (bo być musi) paskudne otwarcie, które mocno przypomina krople żołądkowe. To pierwsze wrażenie i jak bywa nie do końca sprawiedliwe, bo gdy się wwąchać, to okazuje się, że wyczuwalne jest dokładnie to, co zawarto  nutach, czyli całkowicie pozbawiona słodyczy (podobnie zresztą jak cały zapach) pomarańcza i przede wszystkim mięta, a nie jest to sympatyczne, bo ma gorzki, wręcz cierpki smak i jest szorstkie w odbiorze. Na szczęście po pewnym czasie woda się wycisza, osadza na skórze i przechodzi w całkiem miły, oldschoolowy ale przyjaźnie pachnący wytrawny aromat, finiszujący paczulą (w kierunku Givenchy Gentleman ale bardziej przesuszoną i szeleszczącą). Nie wiem jak przekłada się to wszystko na nuty, ale pachnie bardzo naturalnie i dość subtelnie (co akurat nie ma związku z ósmą dekadą, bo ta jak wiadomo była wyjątkowo dobitna w kwestii projekcji). Teck, to aromat ziołowy, suchy i wytrawny.

Perfumy nie są przesadnie trwałe – oferują kilka godzin, dość stonowanej emisji wonii ale współgra to z wizją starszego pana, którą wcześniej nakreśliłem. Podsumowując krótką historię Pana Teck’a, to żadne ci on cudo, kompozycja prosta i niewyrafinowana ale dla lubujących się w klimatach retro, mężczyzn dojrzałych (40+), spokojnych, nie szukających ani przesadnej finezji ani kolorowych fikołków, osadzonych mentalnie, czy raczej olfaktorycznie we wcześniejszych dekadach – będzie w sam raz.

Kompozycja: 3
Moc: 3
Trwałość: 3(+)
Flakon: 4(-)
SOB: 3(-)

Nuty
umysł: gorzka pomarańcza, cytryna, mięta,
serce: cyprys, szałwia, drzewo sandałowe,
baza: paczula, wetiwer.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s