wiele kolorów niekoniecznie tęczy

1Są takie perfumy, do których szybko się przyzwyczajamy, prędziutko stają się transparentne dla nosa i przestajemy je czuć ale nosimy każdego dnia i jest nam z tym po prostu dobrze. To idealne pachnidła casualowe, niedoceniane a zasługujące na uznanie. Niewątpliwie Rasasi Egra należą do tego szlachetnego grona, nie tylko ze względu na swój codzienny, naturalny charakter ale także dzięki doskonałym parametrom, atrakcyjnej cenie i pozytywnej aurze, którą roztaczają wokół nosiciela.

Kompozycja to ciekawa należąca do grupy świeżych, kwiatowych ale z wyraziście zaznaczonym akordem “detergentowym”, który przyznać trzeba nie każdemu nosowi radość sprawi. Po pierwszych nieco grymaśnych reakcjach, mój organ dość szybko w nim zasmakował, szczególnie że pierwotne wrażenie nie trwa długo i wyczuwalne jest głównie w początkowej fazie zapachu. A później już tylko świeżość, w której odnajduję wilgotny i zielony motywy (zapewne drzewa iglaste) – który cieszy naturalnością i jakiś bliżej mi nieznany ale równie charakterystyczny akord “cytrynowy”, kwaskawy pięknie współgrający z poprzednim. Powiedzieć o Egra, że jest kwiatowa, piżmowa czy po prostu świeża byłoby uproszczeniem, bo bukiet jest bardzo bogaty i co jakiś czas zaskakuje mnie czymś innym. Co rusz wypływają niuanse, które kierują zmysły w zupelnie inną stronę (leśnym? ziołowym? kwiatowym?) i napawają pozytywnym zdziwieniem, że jak to? Jeszcze coś nowego? Piękne uczucie! Co ciekawe, nie potrafię ich ani zidentyfikować ani umiejscowić, ot pojawiają się i sprawiają radość. W dodatku, Rasasi inaczej zachowuje się w dni chłodne, kiedy to staje się bardzo selektywny, delikatnie wytrawny (szcególnie w sercu), radośnie-świeży (zielono-żółty) – noszony w marcu i kwietniu sprawdza się znakomicie. W upały do głosu mocniej dochodzi strona detergentowa, jest bardziej słodko i jednorodnie ale wciąż przyjemnie. Gdybym miał wybierać (a mogę), to wiosna (cała) byłaby jego dominium.2

Nie sposób uciec od porównań tego zapachu, których w sieci krąży wiele w postaci opinii przeróżnych. Te najpopularniejsze sugerują powiązania z GIT (Green Irish Tweed Creeda) i Cool Water Davidoffa. Jako że mam (w tym wypadku) szczęście nie znać tego pierwszego, mogę jedynie odnieść się bardzo wstrzemięźliwie do paralelli z tym drugim i jest to mniej więcej taka współzależność jak pomiędzy Terre d’Hermes a Black Touch – Francka Oliviera, podobny jest temat ale zupełnie inne jego ujęcie i kierunki rozwoju. Egra są perfumami w moim odbiorze ciekawszymi, pełniejszymi i brzmiącymi naturalniej. No i czuję się w nich bardzo komfortowo.

Trwałość jak przystało na Rasasi (który najczęściej jest klasą samą w sobie pod tym względem, choć nie zawsze) – praktycznie od rana do wieczora, a biorąc pod uwagę, że to przecież zapach świeży – jest po prostu rewelacyjna. Projekcja idealnie casualowa, woń snuje się wokół nas i jakkolwiek nie pozostawia ogona, to daje się zauważyć tym, do których właśnie przybyliśmy, zdarzało mi się nawet usłyszeć  komplementy! Niestety podczas chłodniejszych dni, mój nos bardzo szybko asymilował się z aromatem, co powodowało, że praktycznie przestawałem go czuć, natomiast nie przestawało otoczenie – nie jest to miła sytuacja, niemniej biorąc pod uwagę wszystko inne – ten jeden raz – jestem w stanie to wybaczyć.

Świeże, naturalne, świetne pachnidło na ciepłe (i chłodniejsze) dni. Dla faceta bez wątpliwości, z klasą, i praktycznie za grosze. A ponieważ mam flakon, inaczej być nie może – rekomendacja.

Kompozycja: 5(-)tak
Moc: 4(-)
Trwałość: 5(+)
Flakon: 4
SOB: 4(+)

Nuty:
umysł: kwiat jagody, świerk, fiołek, grejfrut,
serce: olejek z igły jodły, galbanum, kosaciec florentyśki,
baza: drzewo sandałowe, ambra, mech dębowy, piżmo.

PS. Ładny, szykowny, czarny flakon, dobrze leży w dłoni i jest ozdobą na półce.
PS2. Nazwa? Za producentem: “EGRA for men” transcribes the brazen sensuality & conviction of a man, who bring out the sensations in every instant of life.”. I wszystko jasne i coś w tym zresztą jest.

Reklamy

4 comments

  1. Dzięki za recenzje. Znam egre i na mnie pachnie ona przede wszystkim świerkiem dość sucho.
    Wypróbuję ja jeszcze w cieple, może się rozwinie na mnie w inny sposób.
    Możesz porównać w jakiś sposób Egre z Al Wismam. Który z nich sprawi się lepiej w ciepłe dni jako codzienny casulowiec?

    1. Być może ta „zieloność” o której wspomniałem w recenzji, to właśnie świerk – mam problem, jak napisałem z umiejscowieniem. Co do porównania z Al WIsam Day, to zupełnie inne klimaty. Al Wisam to przede wszystkim słoneczna lawenda, ciepła i raczej na chłodniejsze dni – wiosna jesień lub niezbyt upalne lato, Egra jest imo bardziej uniwersalna, ale to Wisam podoba mi sie bardziej. No i jest słodszy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s