Batucada, czyli eksperyment limonkowo-odświeżający (1)

l_artisan_batucada1Batucada mogła stać się moim letnim graalem – idealnym zapachem na upały, odświeżającym, cierpkim, nieprzesłodzonym z wyraźnym akordem kwaśnej limonki i mięty. Niestety, rzeczywistość dość boleśnie zweryfikowała wyobrażenia. Pierwsza z testowanych w ramach „eksperymentu” próbek, to perfumy o lekkim, zwiewnym charakterze. Wybrałem ją nieprzypadkowo, za oknem temperatury dochodzące do 30 stopni w cieniu, więc noszenie czegokolwiek innego, uplecionego z nieco tylko cięższych ingrediencji wydaje się cokolwiek samobójczym działaniem. Wybór padł więc na Batucadę od L’Artisan Parfumeur.

Czytając wcześniej o zapachu spodziewałem się spotkania z soczystym, egzotycznym i owocowym aromatem, tymczasem twórca z L’Artisan zaskoczył mnie dość mocno, bo jego perfumy mają w sobie co prawda wspomnianą egzotykę ale zdecydowanie brakuje im owocowego kolorytu, który zastępuje inny (nie gorszy) pomysł na świeżość.
Pierwsze uderzenie w nos jest intensywne, rześkie i bardzo wyraźne – atakuje świeży aromat limonki, soczystej, kwaśnej i solidnie zaprawionej miętą. Mimo “kwaśności” samego owocu, zapach jest także słodki (za sprawą trzciny cukrowej) i “mokry” – sprawia to fajne wrażenie i miło odświeża. LimonkaNiestety, otwarcie ulatnia się w ciągu kilku zaledwie minut a to co przychodzi później nie robi już takiego wrażenia. Białe kwiaty (gardenia i ylan-ylang) są co prawda dość dobrze ujęte i niezbyt często w perfumach spotykane, ale równocześnie nieco mdłe. Na tym etapie woń przypomina mi słodkawy, ale mocno rozcieńczony sok (azaliż zupę?) z bliżej nieokreślonych składników, który nie wiadomo – pić czy wąchać? W dodatku pierwotne wrażenie świeżości gdzieś się ulatnia, zamiast tego robi się nieco ulepnie, a całość niebezpiecznie dryfuje w stronę zapachów jednoznacznie kobiecych. Niewiele mogę powiedzieć o bazie perfum. Ich cechą niepożądaną bowiem, okazała się bardzo słaba trwałość i kompletny brak projekcji, przekładające się na anemiczną mgiełkę tuż przy ciele noszącego i zaledwie 3-4 godzinną realną wyczuwalność wody (toaletowej w dodatku). Noszony tuż przed Batucadą Baldessarini, zachowywał się znacznie lepiej pod tym (a także  innymi) względem. Zaznaczam, że mowa tu o upałach ale przecież na taką pogodę jest owa woda predestynowana, więc nie wydaje się by było to wytłumaczenie? W związku z tym, z końcowego etapu trwania (a w zasadzie snucia się) aromatu nie wyciągnąłem nic wartościowego, może poza “odsłodzeniem” perfum za sprawą bardziej wytrawnych, słonych składników (sól i woda morska), niewiele to jednak wnosi do samej kompozycji, przez wzgląd na fakt, że jest prawie niewyczuwalne.
Kompozycja poza otwarciem, nie zachwyca ni porywa. Pomysł jest ale jakby brakło czegoś (?) przy wykończeniu, przez co po dwóch dniach obcowania z opisywanym pachnidłem, nie miałem ochoty na więcej.

No cóż, po Batucadzie spodziewałem się czegoś innego, idącego bardziej w rejony pierwotnej wersji Quazara, to co zaoferował mi zapach L’Artisan Parfumeur byłoby być może interesujące, gdyby poprawiono nieco parametry użytkowe wody, a przede wszystkim w pełni wykorzystano potencjał pomysłu, który jest całkiem ciekawy. Celowo pomijam w recenzji wszelkie odniesienia do Brazylii, zabujane opisy drinków etc, owszem marketingowo brzmi to pięknie w paktyce jednak nic nie wnosi do samej recenzji, podobnie zresztą jak korelacja z perfumami, która jest w moim odczuciu niewielka. Gdybym musiał wybrać na lato zapach podobny, oparty na kwaskawym motywie przewodnim limonki, to zamiast Batucady wziął bym CK Encounter Fresh, który nie ma co prawda finezji (?) opisywanej ale jest i tak ciekawszy i trwalszy, a przy tym jakieś 10x tańszy.
L’Artisan Perfumeur Batucada, to bardzo przeciętne perfumy.

Podobne: Ze względu na dominujący, kwaskawy akord otwarcia oparty na limocne, silne skojarzenia mam z lepszym i tańszym Calvin Klein Encounter Fresh.

Kompozycja: 3
Moc: 3(-)
Trwałość: 3(-)
Flakon: 5
SOB: 3(-)

Nuty:
umysł: limonka, mięta, trzcina cukrowa,
serce: gardenia tahitańska, ylang-ylang,
baza: woda morska, kokos, sól morska.

Reklamy

One comment

  1. Batacudy nie znam, i jak na razie nie planuję nowych poszukiwań zapachów na lato wśród L’Artisan Parfumeur gdyż całkowicie oddałam się zapachowi Mandarine, które uważam za po prostu idealne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s