eksperyment niczym cesarz rzymski a zupełnie jakby nie (3)

box_caligna_100Trzeci L’Artisan Parfumeur po poprzednich ciekawych acz niezbyt porywających członkach rodziny przyniósł miłą memu sercu odmianę. Perfumy z próbki nr 3, nie są bowiem rewolucyjne czy rewelacyjne ale mają w sobie coś niezwykle przyjemnego i urokliwego. Być może to kwestia tego, że Caligna jest w sumie najmniej „niszowa” z całej (nieopisanej jeszcze) czwórki, najbardziej „ładna” i skupiająca się bardziej na walorach estetycznych niż w jakiś sposób „odkrywczych”? A może po prostu moja interpretacja tego pachnidła taki jej obraz kreuje?
Przede wszystkim bowiem, odbieram Calignę jako perfumy silnie konceptualne, których główny pomysł realizuje się poprzez przedstawienie bardzo ciepłej, aromatycznej i słodkiej figi, otoczonej „uprzyjemniaczami”. Mimo, że wszelkie promo-opisy mówią o szałwii, poprzez którą aromat ma „przybliżać nam klimat francuskiego regionu Grasse”, nie czuję tej ingrediencji prawie wcale – a mój nos uparcie twierdzi, że na przekór sugeracji, to właśnie owoc dojrzałej figi jest bohaterem tej prostej opowieści.
Początkowo jest on (no owoc, a co?) soczysty, aby wraz z czasem przeistaczać się w wersję bardzo aromatyczną i cały czas równie intensywną, słodką ale nieprzesłodzoną. Jest to motyw na tyle dominujący, że jakkolwiek daje się wyróżnić także inne składniki (np. subtelną różę), to przez cały praktycznie czas Caligna pozostaje wspomnianym monokonceptem. Jaka jest ta figa? figsPrzede wszystkim ciepła, bardzo ciepła niczym leniwe, letnie popołudnie – poprzez swoją słodycz przywołuje silnie pozytywne skojarzenia, przenosi w upalne dni na wsi, pośród zielonych traw, widoku łanów złocistych kłaniających się każdemu, drobnemu podmuchowi wiatru… ukryte to wszystko gdzieś głęboko w podświadomości, jednakże każdy z nas kojarzy te obrazy, wrażenia i zapachy z dzieciństwa w ten czy inny sposób. To zapach przynoszący ukojenie po gorącym dniu, uspokajający, rozleniwiający nawet i nieco przez to wszystko sentymentalny. Ujmuje prostotą, która nie wymaga dopowiedzeń, przez to określająca go „ładność” (lub piękno, to w wypadku opisywanych perfum kwestia otwarta) jest bezdyskusyjna. Tak, to są po prostu bardzo ładne perfumy, bez udziwnień i poszukiwań trzeciego dna i czwartego spodu – takie „nieartisanowe” aż.
Artisanowo natomiast zachowuje się woda na ciele, konsystencja eau de parfum przekłada się na dobrą projekcję ale już tylko przeciętną (6-7h) trwałość, szkoda mogło (i powinno) być lepiej. Standardowo piękny flakon, ale taki sam jak pozostałe tej marki, więc wystawiwszy raz 5, mogę jedynie powielić ocenę i nie rozwijać tematu.

Cóż, Caligna podoba mi się. Być może nie jest to szczyt sztuki perfumeryjnej, pachnidło nie poraża parametrami, a uparta uniseksualność woni (dla niektórych wręcz kobiecość) także może być odczytana jako wada ale to wciąż bardzo ładne, proste i urocze perfumy, w których można się zakochać.
Ale czy pokochać na zawsze..?

Podobne: Spotkałem kiedyś aromat o bardzo bliskim ujeciu figi, do tego obecnego w Caligna. Niestety, pomimo upartych prób przypomneinia sobie co to było… nie udało mi się (prawdopodobnie nie opisałem go na blogu).

Kompozycja: 4
Moc: 4(-)
Trwałość: 3(-)
Flakon: 5
SOB: 4

Nuty:
umysł: szałwia, róża, liście drzewa mandarynkowego, figa,
serce: jaśmin, mastyks, fiołek,
baza: igły sosnowe, drewno dębowe, ambrox.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s