L’Artisan Parfumeur – podsumowanie

Spotkanie z pierwszą z testowych marek dobiegło końca pora więc rzec kilka słów domykających opisową klamrą ten wątek. Oczywiście „ostateczne” podsumowanie testu również się pojawi, niemniej chciałbym nieco inaczej rozłożyć akcenty i zamiast spajać całość razem, poukładać wnioski i spostrzeżenia mniej centralnie.

about_lartisan_history_01L’Artisan Parfumeur to niewątpliwie bardzo ciekawe zjawisko w olfaktorycznej rzeczywistości. Brand niszowy ale realizujący idee niszy nie tyle w eksploracji i odkrywaniu dziwacznych rejonów, w których zapachowy słoń z trąbami dwiema atakuje kakofonią nut i akordów pozornie spójnych, ale raczej w bardzo subiektywnym i specyficznym definiowaniu piękna jako takiego. A jest to uroda intrygująca, zastanawiająca i zmuszająca do refleksji ale na tyle osobliwie podana, że z całą pewnością można mówić o sztuce, choć z jej przesłaniem właśnie jest problem. Jeśli to pojęcie rozumiecie jako poszukiwanie piękna jako takiego, realizującego się przez „ładność” kompozycji i jej harmonię, to… tego właśnie u L’Artisan nie znajdziecie. Ich piękno jest wymagające, niejednoznaczne i  niebezpośrednie w odczuciach. Wąchając kompozycje czułem się zaintrygowany ale pośród czterech przetestowanych nie znalazłem żadnej, w której owo zaciekawienie przeszło by w fascynację czy choć urzekło mnie swoim pięknem. Być może, to kwestia takiego a nie innego mojego odbioru, gustu powiedzmy – zapewne. Ale warto wiedzieć, że te pachnidła w większym stopniu niż inne wymagają od wąchającego pewnej zapachowej dojrzałości i nieco wysublimowanego nosa. Perfumy są bardzo porządnie skomponowane, czasem w klasycznie francuski sposób przechodzimy przez poszczególne nuty, innym razem jest to bardziej konceptualne ujęcie całości ale zawsze solidne – akordy się nie rozlewają, harmonii nie brak. Warto też zauważyć, że generalnie pachnidła L’Artisan Parfumeur to koncepty zapachowe, czyli przedstawienie wizji twórcy na ściśle określony i zawężony do tego konkretnego zagadnienia temat.

sub_about_lartisan_historySpośród czterech przetestowanych zapachów najprzyjemniejszym wydała mi się, chyba również najbardziej mainstreamowa Caligna, która swoją prostotą i pozytywnymi emocjami, które wzbudza cieszy nos i serce. Rozczarowaniem jest płaska i w sumie nijaka Batacuda, która z kolei porusza fajny temat a kompletnie na tym polu zawodzi. Dzongkha to trochę taki dziwnie ubrany krewny, niby coś próbuje sobą przekazać ale jakieś to takie niezbyt przyjemne, choć może i oryginalne? Coeur de Vetiver… zmienny, bogaty i ciekawy ale mimo wszystko brak mu czegoś wyróżniającego. Inaczej – jest odmienny ale więcej mocy z pewnością by tą inność podkreśliło, za szybko blaknie.

Nie mam zastrzeżeń do jakości cieczy, bo pachnie zawsze naturalnie i nie ma problemów z nieprzyjemnymi czy syntetycznymi aromatami. Rozczarowują nieco parametry, bo zarówno projekcja jak i trwałość perfum powinny być większe. Być może „tak ma być”, kiedy skupiamy się na sztuce ale w moim poglądzie, perfumy to sztuka użytkowa (szczególnie, gdy się je sprzedaje) a to oznacza, jednak spełnianie określonych wymagań odbiorców (chociaż w kwestiach technicznych).  Piękne są flakony i widać, że słowo „artisan” w nazwie firmy nie jest tylko pustym sloganem. Ceny perfum są dość wysokie ale myślę, że jak na realia niszowe – do zaakceptowania. Na oficjalnej stronie flakony 50 ml oferowane są za 60£ , czyli ok. 320 zł – sporo ale wciąż bez szaleństwa.

Krótko mówiąc jeśli szukacie w perfumach czegoś więcej ale podanego w specyficzny sposób, zgodny z całościową wizją marki (wszystkie kompozycje mają jakiś wspólny mianownik), to warto sięgnąć po kompozycje L’Artisan Parfumeur. Jeśli jednak piękna nie definiujecie w sposób tak głęboki i niejednoznaczny jak twórcy Dzongkha, Caligna, Coeur de Vetiver Sacre i Batacuda, to nie jest to kierunek, którym koniecznie powinniście podążać.

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s