eksperyment ze skórą, nieturka – bynajmniej! acz ładny (5)

parfemcuirKolejną grupę czy też markę zapachów, z którymi potykam się w ramach testu, a mianowicie Parfum d’Empire otwiera pachnidło Cuir Ottoman.

Zastanawiałem się dość długo, szukając słów, którymi mógłbym go scharakteryzować i kompletnie nic ciekawego nie przychodziło mi do głowy. Oczywiście są to perfumy skórzane i kilka zdań na ten temat skrobnąć należy ale całościowo Cuir Ottoman ani nie nasuwa mi specjalnych skojarzeń ani emocji większych nie wywołuje. W zasadzie przechodzi bez echa w sporej obojętności pozostawiając. A przecież to całkiem ładne i przyjemne pachnidło, oparte na dominującym (zgodnie z nazwą) motywie skóry w przytulnym, zamszowym wydaniu. Poza otwarciem, które rezonuje wdziecięcym wspomnieniem pasty do butów z metalowego pojemniczka, nasz Ottoman pokazuje się od ładnej strony, pachnąc niczym połączenie miękkości znoszonego paska do spodni z nową torebką. I wbrew pozorom jest to mariaż udany – całkiem fajny i sympatyczny. Jedyne wyraźne odczucie, które mi towarzyszyło nosząc Cuir, to wrażenie „bezpiecznej tatusiowości”, które także miło nasuwają dziecięce wspomnienia (realne lub takie, które chcielibysmy żeby takimi były).
Niewiele słodyczy w nim wyczuwam, może tylko w niezbyt wyraźnej bazie za sprawą ewidentnie słodkich ingrediencji, aczkolwiek (przynajmniej na mojej nawierzchni) przez większość czasu jest to kompozycja niezbyt słodka. Logiczne – skóra nie pachnie słodyczą, tylko… skórą. Jest także intymny, co oznacza że nienachlanie stapia się z warstwą (żeby po raz n-ty nie użyć tego słowa na es) na której spoczywa, a mówiąc wprost emituje słabo. Nie wiem jak z trwałością, mam problem z oceną ale tak na oko, ucho i nos to ok. 6-7 godzin, wspomnianej powyżej projekcji.

Niektórzy doszukują się skojarzeń ze wschodem, szczególnie tym tureckim w bogatym wydaniu. Nie wiem, naprawdę nie wiem ale zbyt wielkich konotacji z takim kierunkiem interpretacji nie dostrzegam. Być może, gdyby zamknąć oczy i o nim  (czy swoim jego wyobrażeniu) pomyśleć, to coś tam gdzieś tam by się zalęgło, gdyby wystarczająco mocno się zasugerować, że może, ale… nie, u mnie się jakoś lęść nie chce. Więc nie wiem jak jest z tym ottomanem ale sytuuję pachnidło Parfum d’Empire raczej jako nowoczesne ujęcie zapachu skóry, ani przesadnie animalne czy w arabski sposób bogate i intensywne. Ale pachnie naturalnie i aromatycznie, to fakt. Wspomniałem już, że to uniseks? Nie, no to mówię – to uniseks, bo niby jaką płęć mają mieć rękawiczki? Zależy czy świnka z której je zrobiono była świnkiem czy zwykłą świnią ale nikt z Parfum d’Empire odpowiedzi nie udzielił 😉

Cuir Ottoman zrobiły na mnie dość przeciętne rażenie. Owszem, w kategoriach konceptu wącha się je dobrze, nosi komfortowo, są naturalne i takie bezpieczne, ciepłe – „misiowe” jakby. Ale zdecydowanie brak im dzikości, niegarbowanych jaj i przypiekanych boczków naszych ziomali kozaków – to ułożone, stonowane perfumy. Może takimi mają być? Jeśli tak, to w porządku – odnotowano. Ale nie poruszają, choć wciąż są co najmniej dobre.

Podobne: Hmm… w mainstreamie? Ciężko znaleźć. Midnight In Paris? W sumie jest zupełnie inny (choć z akordem skórzanym), bardziej industrialny, chemiczny no ale na bezrybiu…

Kompozycja: 4
Moc: 3(+)
Trwałość: 3
Flakon: 4(+)
SOB: 3(+)

PS. Wygląda na to, że Pd’E także nalewa swoje ciecze w ładne flakony, choć może nie aż tak jak L’Artisan.

Nuty
umysł: irys, jaśmin egipski,
serce: kadzidło, styraks, skóra, balsam Tolu, benzoes,
baza: wanilia, labdanum, bób tonka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s