eksperyment z afrodyzjakiem, cieliście słodyczą upajającym – udany, a głowa stracona (6)

aziyadeWreszcie pozytywne zaskoczenie! Próbka nr 6 (a w zasadzie 7, bo wcześniej przetestowałem Wazambe, której recenzja wkrótce), to prawdziwa zapachowa bomba. Co ciekawe – nie są to perfumy męskie, ani jak wskazuje sugeracja projektanta uniseks ale najprawdziwiej kobiece pachnidło. Panie i Panowie przedstawiam wam Aziyade.

Psikam się solennie i pierwsze skojarzenie, które w głowie się rodzi, to jakby kto wziął męskiego Kourosa i przyprawił go owocami, powodując powstanie damskiej, toaletowej jego wersji. Ale chwila zastanowienia i konstatacja, że to chyba nie tędy droga, to nie toaleta ale mocno animalny charakter takie a nie inne skojarzenia budzi. Aziyade uderza jakąś dziwną cielistością, spocone ciało (kmin), gęstym, żywicznym sosem oblepia – wymieszane w tym składników wiele, część nierozpoznawalnie stopionych a w tle przewijają się owoce, dosyć nieśmiało na razie. Początkowy akord nie jest przyjemn, cierpki, kwaskawy, osobniczy…  ale magnetycznie przyciąga nos i zmusza do wąchania. Potem opadają tumany i robi się coraz ładniej. Co prawda ów dziwny i niepokojący motyw animalny lekko słabnie wraz z czasem ale obecny jest bardzo długo, tymczasem do głosu dochodzą przyprawy i owoce, które kreują główną linię zapachową przez następnych kilka godzin. I jest to bardzo zmysłowy, uwodzicielski, dojrzałą kobiecością rozbuchany obrazek, wielobarwnie namalowany wonią Parfum d’Empire – trochę z Rubensowskim zacięciem nawet, w którym dominują owoce niezbyt soczyste, raczej zanurzone w syropie, podsuszone nawet a może opalone? Baza upaja, mimo prostoty – kiedy wszystko co wcześniej napastliwie narzucało się – opada, owocowa słodycz z dominującym czystkiem, skapane w wanilii robią tak dobrze, jak tylko chcemy, żeby nam było…
peter-paul-rubens-flemish-baroque-painter-1577-e28093-1640-andromedaPiękny to zapach, zmysłowy, uwodzicielski, przebogaty. Przy tym wszystkim udało się twórcy zachować pewien rodzaj harmonii, bo kompozycja rozwija się konsekwentnie, mimo gęstości nie rozlewa, a poszczególne akordy, choć tak liczne, są dobrze rozróżnialne (w większości).
Intrygująca rzecz – zapach bardzo podoba się mężczyznom ale kobiety reagują na niego dość różnie, generalnie niezbyt entuzjastycznie. Jeśli miał to być afrodyzjak oddziałujący na panów – to udało się, potrafi bowiem jak nic w głowie zawrócić, a noszącej go pani z pewnością pomoże zrobić duże wrażenie.

Kolejną cenną informacją, której łapię się niczym łysy grzywy – po wcześniejszych testach próbek niszowych, jest fakt, że pachnidło ma doskonałe parametry użytkowe. Trwa na skórze ponad 12 godzin, przy dobrej – pozostawiającej delikatny ogonek – projekcji. Uf! Testując wcześniejsze pozycje zastanawiałem się czy z moim nosem wszystko aby w porządku? Jak to niby możliwe, że perfumy za wiele set złotych trwają po 5-6 godzin, anemicznie emitując? Aziyade pokazały mi, że to nie nos oszukuje ale owe kompozycje mają braki w tak ważnej materii. Tym większy plus dla dzieła Parfum d’Empire.

Ze względu na orientalny, intensywny i gęsty charakter pachnidło polecam na wyjątkowe okazje –  podczas noszenia w dzień, mogłoby przydusić i nieco zmęczyć. Natomiast wieczorowo dla dojrzałej, pewnej siebie i swojej seksualności kobiety, która wie czego chce i zna swoją wartość – pasuje idealnie. Nie wiem jak konkurentki ale gwarantuję, że faceci nie przejdą obojętnie. Jakkolwiek to aromat tylko dla płci mi przeciwnej (gratuluję kamikadze, który wrzuci to na siebie i wyjdzie do ludzi), a za orientami generalnie nie przepadam, to jestem pod sporym wrażeniem!

Podobne: w mainstreamie nie spotkałem się.

Kompozycja: 5(-)
Moc: 4(+)
Trwałość: 6(-)
Flakon: 4(+)
SOB: 4(+)

Nuty:
umysł: pomarańcza, migdały, granat, śliwka, daktyle,
serce: kminek, imbir, cynamon, kardamon,
baza: paczula, piżmo, wanilia, kadzidło, tytoń, czystek.

Reklamy

3 comments

  1. Tak jak kocham Orient i wyraziste perfumy, tak do Aziyade przekonać się nie mogłem, zbyt wiele się tu dzieje – zbyt zwierzęco (a przecież kmin bardzo lubię, hmmm…), zbyt przyprawowo, zbyt ulepnie-owocowo 😉 Ale zapach charakterny, tego mu odmówić nie można, pozdrawiam!

    1. wiesz ale może rzecz w tym, żeby się do niego nie przekonywać jak do kolejnego zapachu dla siebie ale poczuć go na kobiecie? wtedy robi zupełnie inne wrażenie… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s