7 niezawsze wspaniałych, czyli Avon kontra Oriflame cz. I

Zastanawialiście się kiedyś kto robi lepsze perfumy – Avon czy Oriflame? Mi to pytanie co prawda przemknęło przez myśl, niemniej ponieważ obie marki są perfumeryjnie dość marne, nigdy nad tą pędzącą z prędkością światła koncepcją nie zatrzymałem się na dłużej. Aż tu nagle… W ostatnim czasie pojawiły się dwie dobre kompozycje sygnowane logo Oriflame (jedna trafiła nawet na półkę w postaci pełnoflakonowej), niejako przy okazji zakupiłem komplet próbek tej marki, a idąc za ciosem podobny zestaw Avon. Od tego kroku do idei porównania obu zestawów był już tylko mały tip-topek, a wy właśnie czytacie efekty owego przewrotnego planu i zarazem pojedynku maluczkich.

Słowem metodycznym powiem jeszcze, że każda kompozycja została przetestowana i oceniona w moich standardowych, czterech kategoriach (pominąłem jedynie flakon, bo przy cenach tych produktów ich analiza nie ma większego sensu), a z krótkim resume w formie opisu możecie się zapoznać poniżej. Jeśli plusy danej wody przeważają nad minusami, otrzymuje ona punkt, a oneż następnie są sumowane i porównywane z ilością zdobytą przez markę konkurencyjną, co pozwoli wyłonić zwycięzcę. I oczywiście nie oznacza to, że perfumy X są ogólnie lepsze niż Y, bo to nie dość że subiektywne wielce, to i referencyjny zestaw nie jest zapewne reprezentacyjny ale… mimo wszystko coś wam powie 😉

Dziś Avon i jego siedmiu wspaniałych: Mesmerize, Pure O2, Today (Individual Blue), Infinite Moment, Christian Lacroix NUIT, Black Suede Touch, Elite Gentleman Untailored.

mes1Mesmerize – pierwszy niuch i niespodzianka – to Avon? Spokojnie, nie ma tu żadnego niszowego nie wiadomo czego, ani porażającej jakości jest za to nietypowa dla tej części rynku interpretacja klasycznej wody kolońskiej, czyli owoce + spirytus, w dodatku opartej na żywicznym akordzie – ho ho, kto by się spodziewał! A właśnie  tak pachnie Mesmerize – słodkimi owocami (z uwypuklonym jabłkiem), posypanymi gorzkawą mirrą. Jest i retro i z klasą a równocześnie bardzo dobrze. Początkowa ostrość dość szybko opada, a woda osadza się na waniliowej, kremowej (ale nie spożywczej) bazie. Pachnie dość naturalnie, przynajmniej nie razi, niezbyty długo (ok. 4-5h) i raczej bliskokórnie. Kompozycja prosta acz niebanalna i całościowo na pewno na plus. Ciekawostka – chyba nikogo nie dziwi w kontekście tego fakt, że premiera perfum miała miejsce w 1992… Produkt wciąż do kupienia. Punkt dla Avonu.

Kompozycja: 4(+)  Moc: 2(+)  Trwałość: 3(-)  SOB: 3(+)
Nuty: Umysł: mandarynka, jabłko; Serce: mirra, wanilia; Baza: nuty drzewne, żywica bursztynowa.


pure

Pure O2wiedziony pozytywnymi recenzjami w sieci liczyłem na coś fajnego. Się przeliczyłem, bo mój nos nie jest w stanie doszukać się w czystym tlenie jakiejkolwiek wartości dodatniej. Pachnie to bardzo chemicznie, w sposób zbliżony do tanich proszków do prania – tak, to akord „wodny”, nie mylicie się i jest niestety kompozycyjnie anemiczne i wątłe. Na skórze nie trwa, ani się nawet nie snuje. I pozostawia taki nieprzyjemny, charakterystyczny dla wielu perfum marki Avon „posmak” w nozdrzach, niektórzy nazywają to „nutą”, dla mnie sprowadza się do fatalnej jakości składników, zjeżdżających z tej samej linii i używanych w większości wód marki.  Bez punktu.

Kompozycja: 2(-)  Moc: 2 Trwałość: 2(+)  SOB: 2
Nuty: Umysł: biały pieprz, mandarynka, bergamotka; Serce: nuty wodne, fiołek, kokos; Baza: paczula, cedr, korzeń irysa.


indiv
TTA Today for him (Individual Blue)
– od razu powiem, że nie jest to testowany przeze mnie kiedyś (i bardzo udany) Today Tomorrow Always, tylko coś zupełnie innego. W takim razie co? Nie mam pojęcia, bo pod widoczną na próbce nazwą nie figuruje żaden męski zapach, więc być może ktoś coś źle wlał… Anyway, „TTA Today for him” (napis z oryginalnej próbki), to prosty liniowy aromat oparty na jednym dominującym akordzie ziołowym (szałwia? o, tak). Nieprzesłodzony i w sumie przyjemny dla nosa. Pachnie w porządku, czuć że to syntetyk, ale nienachlanie – standardowo krótko i bliskoskórnie się rozpościera. W sumie to nic specjalnego, choć gwoli sprawiedliwości – dam pół punktu.
Nie dawało mi spokoju co wącham, więc krótkie śledztwo oparte o analizę składu chemicznego (rzeczywiście – sama chemia) ujawniło tajemniczego bohatera – jest to Individual Blue.

Kompozycja: 3  Moc: 3(-)  Trwałość: 3(-)  SOB: 3(-)
Nuty
: Umysł: grejpfrut, szałwia, lawenda; Serce: pieprz, geranium, rozmaryn; Baza: piżmo, drzewo sandałowe.

infiniInfinite Moment – nieudany klon CK Euforia (pośrednio też Oriflame Ascendant). Nieudany, bo nie pachnie, bo zero trwałości, bo sama chemia. Z drugiej strony mniej słodki, a jak się tak zastanowić, to nawet gdyby był udany, to i tak byłoby marnie, bo i Euforie jako mizerie wielką postrzegam. Prostota kompozycji nie przekłada się na nic. Brak punktów.

Kompozycja: 2(-)  Moc: 2(-)  Trwałość: 2(-)  SOB: 2(-)
Nuty:
Umysł: kardamon; Serce: lawenda; Baza: „nuty drzewne”.


blackBlack Suede Touch
– sporo pozytywnych opinii w sieci, można się było więc spodziewać czegoś przynajmniej przyzwoitego. Niestety Black Suede Touch okazał się zupełnie nieprzyzwoitym, pozbawionym jakiegokolwiek polotu, nudnym i banalnym zapachem. Cała kompozycja opiera się na duecie imbiru i wanilii z delikatnymi zaledwie wyczuwalnymi muśnięciami „przypraw” – w stronę Code i podobnych wynalazków. Perfumy wytrzymały na mnie całe 2 godziny i jedynie ja wiedziałem że mam je na sobie. Taki tajemniczy zapach mężczyzny, który nie chce dać poznać, że w ogóle istnieje. Nędza – bez punktu.

Kompozycja: 1(+)  Moc: 1(+)  Trwałość: 1(+)  SOB: 1(+)
Nuty: Umysł: Imbir; Serce: paczula, pieprz; Baza: drzewo kaszmirowe, gałka muszkatołowa, piżmo, wanilia.

nuit
Christian Lacroix NUIT
– kolejne pachnidło, które nie pachnie. Tzn. co by być ścisłym – woń jest ale tak anemiczna, że trzeba mieć psi nos, żeby coś wyczuć, w dodatku po godzinie nie ma po tej rewelacji śladu na skórze. To co daje się zidentyfikować, to słodkie bergamotka i fiołek – więcej, ni hu hu! Szkoda słów, porażka i bez punktu.

Kompozycja: 2  Moc: 1(+)  Trwałość: 1(+)  SOB: 2(-)
Nuty
: Umysł: lawenda, bergamotka, tytoń; Serce: kardamon, fiołek, cyprys; Baza: nuty drzewne, żywica, irys.


eliteElite Gentleman Untailored
– nie wąchałem „podstawowej” wersji ale „niedopasowany” okazał się być bardzo prostym i proporcjonalnie do tego przyjemnym zapachem. Oparty na trzech składnikach, tworzy niezwykle pozytywną, świeżą aurę której urok polega na połączeniu w słodką całość: aromatycznej, choć delikatnej bazylii,  świeżego i zielono-iglastego cyprysu oraz delikatnego muśnięcia drewna. Pachnie zadziwiająco fajnie i komfortowo i tak się też nosi, a jeśli dodać do tego, iż cyprys jest jednym z moich ulubionych składników – to musiało zagrać. Spośród całej siódemki, to właśnie „Gentleman” podoba mi sie najbardziej i w ramach bonusu otrzaymuje 1,5 okt. Niestety braki w parametrach woni są aż nazbyt wyczuwalne, a szkoda. Jednakże całokształt zdecydowanie na plus.

Kompozycja: 4(+)  Moc: 2(+)  Trwałość: 3(+)  SOB: 4
Nuty: Umysł: bazylia; Serce: cyprys; Baza: drzewo kaszmirowe.

Podsumowując: 3 punkty na 7(,5). Chyba nienajlepiej ale zobaczymy jak w boju sprawdzi się konkurent, czyli Oriflame.


 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s