Szpegowactwo na maksa!

espionageRecenzję Espionage zapowiadałem w ostatnim wpisie (7 Niezawsze wspaniałych), równocześnie wypowiadając się o tych perfumach bardzo pochlebnie. W rzeczywistości zasługują one na osobny artykuł, bo mimo że to wypust niezbyt dobrze perfumomaniakom kojarzącej się marki Oriflame, to pachnidło to jest ze wszechmiar udane.

Przede wszystkim wyróżnia je podjęty w kompozycji temat. No bo często spotykacie się z zapachem ciepłego, lekko wytrawnego wina? Ano właśnie, szczerze mówiąc dla mnie było to pierwsze tego rodzaju olfaktoryczne doświadczenie, w dodatku zakończone bardzo pozytywnie.
Czym więc zaskakuje Espionage? Aptecznym, gorzkim wręcz nieprzyjemnym otwarciem, którego nie powstydziłoby się pachnidło niejednej marki niszowej, uchodzące za ciemne i mocne. Syrop połykamy i dosłownie po kilkunastu sekundach dociera do nosa słodkawa i ciepła woń… Chwile trwało zanim zlokalizowałem ów składnik niemniej, to najwyraźniej jest brandy! Niezwykle subtelna, bo wciąż zanurzona w owym syropie ale już teraz bardziej przypominająca aromat leku dla dzieci na kaszel (np. syrop malinowy), niuans ślicznie równoważący początkową gorycz. Następnie woń osadza się na ciele i powoli, leniwie ewoluuje od dominującego akordu ciepłego wina, ugrzanego z domieszką przypraw (szałwia), do aksamitnej ambrowo-wetiwerowej łuny, na skórze ciągnącej się daleko i długo. A właśnie skoro już przy tym jesteśmy, to perfumy są trwałe przy spełnieniu jednego wszakże warunku – należy się nimi zlać z góry do dołu w prawie dosłownym tego znaczeniu, tzn. 20 chmurek nie będzie przesadą i pozwoli nam cieszyć się zapachem spokojnie przez 7-8 godzin, a blisko skóry wytrwa ono jeszcze dłużej (praktycznie cały dzień). Biorąc pod uwagę ultraniską cenę, taka aplikacja nie wydaje się wielką wadą. Także projekcja nie zawodzi, przez cały czas od porannej aplikacji do wieczora moje powonienie odbiera przyjemne smużki o aromacie ciepłego wina. Wracając jeszcze do samej kompozycji powiem, że jest ona naprawdę dobrze pomyślana. Odróżnia perfumy od wszystkiego co stoi na półkach mainstreamowych perfumerii, a nawet w niszy bez problemu znalazła by swoje miejsce. Zapewne jest to zasługa zatrudnienia do pracy przy niej doświadczonego nosa – Fabrice Pellegrin’a, mającego na swoim koncie sporo ciekawych perfum (także marek niszowych ). Opłaciło się, bo wszystkie nuty grają tu pięknie, są dobrze wyważone i żaden akord (poza lajtmotivem naturalnie) nie dominuje.
esZapach jest ciepły ale poza latem nada się na każdą okazję, biorąc pod uwagę jak bardzo wyróżnia można potraktować tę wodę na dwójnasób – albo jest to coś casualowego ale dla indywidualisty, który z pełną świadomością chce się wyróżniać z tłumu, albo też to woń okazjonalna, kiedy pragniemy pachnieć zupełnie inaczej – może tylko dla siebie? (bo na pozytywne reakcje płci przeciwnej raczej bym nie liczył). Pod względem odmienności od większości perfum Espionage postawiłbym obok Encre Noire (oczywiście to dwa zupełnie odmienne tematy) – nie da się go pomylić z niczym innym i na pewno wcześniej się z czymś takim nie spotkaliście, swoją drogą to fajne i jakże rzadkie w olfaktorycznym świecie doznanie. Myślę też, że perfum może używać zarówno pan jak i pani, bo to woń mocno konceptualna, niekoniecznie związana z określoną płcią, na każdym zaprezentuje się i uwypukli nieco inne aspekty.

Podsumowując – jest świetnie! Przyznaję Espionage mój belorkowy znaczek jakości i polecam się z nim zapoznać. Prawdopodobnie nie spodoba się większości ale szukającym w perfumach inności – na pewno. No i brawo dla Oriflame, że przy całym swoim massmarketowym profilu działalności potrafi wydać na świat takie małe dzieła jak Espionage właśnie czy Sir Avebury (którego recenzja wkrótce).

Kompozycja: 5(-)tak
Moc: 3(+)
Trwałość: 4(+)
Flakon: 3
SOB: 4(+)

Nuty:
umysł: bergamotka, czerwone wino i brandy.
serce: żywica bursztynowa, szałwia muszkatołowa i nuty morskie.
baza: wetyweria i cedr.

PS. Dla pytających – nie, nie czuć chemii. Pachnie naturalnie.

Reklamy

4 comments

        1. O, bogowie! Walnąłem ortografy?! Poproszę o przybliżenie gdzie, cobym mógł poprawić.
          Co do stylu, to taki mam- na to poradzić nic nie mogę, ale ja go lubię 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s