Szuka Pan jakiegoś zapachu? Szukam… bardzo wielu!

Tak mniej więcej wyglądał mój dialog z pomocną panią podczas tradycyjnego „szybkiego przelotu przez” – tym razem – perfumerię Douglas.  Potem było już tylko psikanie i wąchanie, a oto kilka wstępnych wrażeń na temat zapodanych perfum.

royal_blackNa pierwszy ogień poszedł zapach, który po pierwszym naszym spotkaniu wylądował na liście „do kupienia”, czyli DSquared2 Potion Royal Black. O ile test blotterowy zachwycił mnie, głęboką i ciekawie ewoluującą kompozycją, to aplikacja nadgarstkowa obnażyła brutalną prawdę – moja skóra całkowicie zabija ten zapach. Royal Black jest na niej skrajnie liniowym aromatem, który zlewa się w monolit pt „odrobina tytoniu, trochę róży i skóry plus dodatki” – otrzymujemy efekt krzaczasto-ziemisty z bonusowym piżmowym feelingiem. Za mało, zdecydowanie za mało, choć i tak polecam wam go przetestować.
edit – co ciekawe, po ponad dobie na nadgarstku wciąż wyczuwalny jest aromat z wyraźnie wyeksponowaną różą… Chyba jednak nie obejdzie się bez testu globalnego. Ino skąd wziąć próbkę?
valentinoDalej Valentino Uomo, do którego wzrok przyciągnął bardzo ładny, nieco kobiecy w formie flakon. Jak się okazało sama treść także w stronę uniseksu podąża, gdyż to pyszny (czekolada, orzechy) gourmand z lekko kwiatowym posmakiem. Otwarcie śliczne, a potem nieco bardziej męsko za sprawą skóry i cedru. Pierwsze wrażenie pozytywne. Chętnie go przetestuję przy okazji.
paschaPo Pascha Cartiera w wersji D’Un Soir (Noire Edition) sięgnąłem, bo zaintrygowało mnie pytanie – co też współcześnie na temat klasyka ma do powiedzenia Cartier w swojej zeszłorocznej premierze? No cóż, jakieś tam echa protoplasty przebrzmiewają ale dość odległe i chyba trzeba patrzeć na zapach już z zupełnie innej perspektywy, co by uniknąć rozczarowań i pomyłek. Wniosek? Do powiedzenia ma niewiele. A sama kompozycja to bezpieczna i przyjemna współczesna aranżacja perfum wieczorowych. Nic szczególnego ale wrażenie nie jest negatywne. Test? Może, acz niekoniecznie. Aha, fajny flakon… (jak w oryginale).
Karl Lagerfeld – i znowu ta butelka! (ale wam jej nie pokażę, bo ni diabła – foto nie znalazłem), okrągły kryształ, z retro rozpylaczem w postaci „powietrznego woreczka” (jak w perfumach babci) – robi wrażenie obcowania z czymś premium.  I w zasadzie to wszystko, co warto o perfumach napisać, bo na pozytywnym wrażeniu estetycznym historia się kończy. Woń wleciała jedną dziurką a wyleciała drugą i po pięciu minutach już jej nie pamiętałem. Nuda ale to tegoroczna premiera, więc zaskoczenia nie było, zresztą KL nigdy z zapachów nie słynął.
emblemMont Blanc Emblem, kiedyś lubiłem te markę. Może nie ma w swojej historii dzieł wybitnych ale takie kompozycje jak Exceptionnel, Starwalker czy Individuel trzymają przyzwoity poziom. Niestety w pewnym momencie coś się popsuło pojawił się Legend a następnie kolejne jego flankery. Potem jakieś podejrzane reformulacje (o których wspominał kolega pirath – Presence), aż wreszcie przybył Emblem, o którym także niewiele dobrego powiedzieć można poza tym może, że uwagę zwraca jedynie opakowanie w formie „gwieździstego” flakonu. I to wszystko – sama kompozycja, to garść nieco syntetycznych, oblatanych nutek, nudne i wtórne do kwadratu.
idealPotem nastał smutek i żal nieopisany, jakowyś… spowodowany przez najnowsze „dzieło” Guerlain Ideal, którego psiknąłem z obowiązku raczej niż chęci poznania, bo nierzychylne opinie o nim były mi już znane. I niestety potwierdziły się. Ideal, to „idealnie” celne uderzenie w target masowego, najbardziej niewybrednego odbiorcy. Aromat pozbawiony charakteru, bezpłodny, wtórny sprawia, że odechciewa się z obcować po krótkiej chwili – pachnie niczym i niczego nie wyraża. Żal, że kolejna firma z piękną tradycją liczoną w dziesięcioleciach, zdecydowała się na tego rodzaju rynkowy ruch. A jeszcze niedawno, przy L’Eau Boisee z 2012 było naprawdę dobrze. Było…
kenzoKenzo homme Night okazuje się być przyjemniaczkiem-przytulaczkiem. Takim grzecznym, fajnym misiem–pysiem do wszystkiego. I mimo, że niczym nie zaskakuje to nie jest to koncept nieudany, myślę że dla (bardzo) młodego pana, to będzie zupełnie naturalny wybór (choć oczywiście są lepsze). Bezpiecznie, słodko i miło. I nic więcej.
dior_parfumDalej obowiązkowe niuchy dwóch nowości (2014) w ofercie Dior, a mianowicie modnych ostatnio wersji „parfum” (czyli edp). Nigdy nie przepadałem za podstawowym Dior Homme ale Parfum ma moc. Tyle tylko, że pachnie na mnie monolitycznie, a kompozycja przypomina suchy papirus, spod którego przebija się skóra, w samej bazie delikatnie dosłodzona (początkowo to dość wytrawny aromat). Nie każdemu się to spodoba (np. mi). Ale trzeba przyznać, że mimo prostoty nie zawodzi i przy okazji przetestuję. Drugi zawodnik ze stajni to odświeżony Farafara, czyli ponadczasowy Fahrenheit. I cóż,farafara wygląda na to, że czasy sławetnego akordu „benzynowego” bezpowrotnie minęły, bo jakkolwiek farafel daje radę i nawet próbuje sięgać korzeni, to jednak do pewnych rzeczy wrócić się już nie da. Jest w porządku ale tylko w porządku – nie jestem przekonany czy ta wersja na pewno była potrzeba. Może testy odpowiedzą na to pytanie?
erosNa sam koniec chciałem napisać jeszcze coś o Versace Eros ale blotter wziął i się gdzieś wymsknął był, więc ograniczę się do stwierdzenia, że otwarcie mimo, że niezbyt odkrywcze, to całkiem fajne. Następnym razem wezmę próbkę, by być sprawiedliwym (wśród narodów).

W trzech żołnierskich słowach – nic z tej grupy nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, żebym chciał to testować już, tu i teraz. Większość to przeciętniaki, część mizeria, a z trudem znajdzie się może jedna (a nuż dwie?) wartościowsza propozycja.

Reklamy

12 comments

  1. Ja z tej całej gamy miała okazję zapoznać się (na szyi mojego mężczyzny ;)) z Kenzo homme Night i Fahrenheit’em Diora. Kenzo – szału nie robił, być być, pachniał, ale to trochę za mało jak na markę Kenzo. Fahrenheit – nieśmiertelny zapach, cudowny, długo się utrzymujący. Zdarzało mi się nawet samej psiknąć nadgarstek żeby czuć ten zapach 😉

    1. Dobre rzeczy sie nie starzeją, do dziś Fahrenheit, to doskonałe pachnidło, choć to co obecnie można powąchac jest już tylko cieniem oryginału…

  2. Uwielbiam Royal Black, może i faktycznie linearne są i monotonne, ale różę czuć, a ja róże kocham zawsze i wszędzie (poza tym trwałość – nie do zdarcia). Pzdr! 🙂

  3. Fahrenheit – tym właśnie zawsze pachniał mój tata. A ja tego zapachu… no cóż. Nie znosiłem. Był za ostry, zbyt ostry, zdecydowanie. A tata miał tendencję do tego, by przesadzać z ilością używanych perfum. Niemalże się nimi oblewał. Teraz jednak używa czegoś lżejszego (nazwy nie pamiętam) i już jest lepiej.

    1. Nie każdy zapach nam podchodzi, to normalna rzecz. Nadużywanie mocnych kompozycji często nie należy do przyjemności dla otoczenia, szczególnie jeśli go nie lubi. Ale dobrze, że tata zmienił trochę gust w stronę mniej inwazyjną 🙂

  4. Witam
    Ja zawsze kupowałam versace, jednak mogłabym się skusić na coś nowego, coś innego.
    Kiedyś używałam Diora, był fajny, ale nie taki jak bym oczekiwał , dla mnie trochę za bardzo intensywny zapach , jeden nawet za słodki jak na męski . Spróbuje Royal Black może mi wejdzie w gusta. Pozdrawiam

  5. Wszystko ok. to twój blog ale czy fakt że podoba mi się Ideal świadczy o mnie że jestem masowym i niewybrednym odbiorcą. Logicznie rzecz biorąc ci którym się nie podoba są elitarni i wybredni? Biorąc pod uwagę ilość zapachów na rynku wniosek dość bezsensowny przy całym szacunku dla twojego gustu. nawiasem mówiąc zapach też mi się nie podoba.

    1. No właśnie, ja mimo że nie jestem w sumie fanem drzewek, to klasycznego Potiona (edp) kupiłem – parametrami nie grzeszy ale podoba m się jego gęstość i klimat 🙂
      A co do Royal Black, to niestety powąchać go można tylko w D. nigdzie indziej ni ma. Myślę, że zdecydowanie warto – na blotterze prezentuje się świetnie, szkoda że na mojej skórze nie chce się rozwijać, bo bardzo mi się podoba (i dobrze, że nie wziąłem w ciemno, bo była by wtopka). Polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s