z pewną taką… zaciętością!

nd.3508Abercrombie & Fitch, to nieco dziwna firma. A właściwie nie tyle sama firma jest dziwna, co jej sposób na biznes pt ”robimy rzeczy dla pięknych ludzi”. Co się z tym wiąże? Ano sztuczne ograniczenia podaży celem wywołania popytu oraz jakiś rodzaj elitarnego nimbu otaczający ciuchy czy perfumy sygnowane logo A&F. Aureola „piękna” przypięta gumowaną kaczuszką do każdego klienta, który łaskawie został obsłużony. No prawdziwa elyta panie! (na marginesie dodam, że ten marketing działał tylko do czasu).

Fierce”, to najbardziej znana, męska kompozycja A&F wykreowana przez szerzej nieznany duet nosów: Christophe Laudamiel i Bruno Jovanovic – panowie nie mają na swoim koncie jakichś znaczących, perfumeryjnych dokonań. A jednak przy Fierce spisali się więcej niż dobrze, bo to i pachnidło więcej niż dobre.
Na konstrukcję perfum składa się bogata piramida zapachowa – składników jest wiele, a razem tworzą woń ciepłą, interesującą i bardzo przyjemną. Moje pierwsze i jak się później okazało dominujące wrażenie, kieruje myśli w stronę ojca – niekoniecznie mojego, raczej uniwersalnego, archetypicznego obrazu ojca z dzieciństwa – ciepłego, eleganckiego mężczyzny, który swoją obecnością i postawą tworzy poczucie bezpieczeństwa w domu. Taki stan wywołuje niewątpliwie sposób w jaki Fierce został skonstruowany: z jednej strony jest to aromat współczesny (jak na realia początku XX w.), nowy – utrzymany w kanonach nowocześnie rozumianego, perfumowego piękna – trochę świeżo, nieco słodko, przy tym elegancko i na każdą okazję. Z drugiej w wodzie wyraźnie odbijają się echa klasyki z lat 80. – sposobu w jaki wtedy ujmowano męskie pachnidła. Oprócz nowoczesności jest też więc silnie obecny „koloński” ryt, jednakże tak złagodzony i wypolerowany, że jedynie słabe skojarzenia przywoływać może – niemniej, to wystarczy by robić swoją robotę. Co ciekawe, jakkolwiek pewne skojarzenia co do innych perfum w głowie świtają, to po sprawdzeniu okazuje się, że Fierce pojawił się na scenie na długo przed owymi zapachowymi przypominaczami, jest to więc niewątpliwie kompozycja autorska i oryginalna (choć siegająca do wcześniejszych wzorców).
Nie powiem czym konkretnie nasz bohater pachnie, bo to raczej miks różnych rzeczy niż dające się wyłapać pojedyncze akcenty. Rozwój woni jest delikatny i następuje od wyrazistego, męskiego aromatu otwarcia (z dominantą cytrusów) i rozwinięcia (drzewno-kwiatowego ale to kwiaty dla faceta), do słodkawej i nieco mdławej, za sprawą niezbyt sympatycznego piżma – bazy. Przez większość czasu pachnie to bardzo dobrze, jedynie wspomniane zejście nieco rozczarowuje, jakby to powiedzieli niektórzy, jest nudne i daje po nosie tym co obecne u większości dzisiejszych „sportowych” perfum. Pomijając tą małą (?) łyżeczkę dziegciu – kompozycyjnie „dzikus”, to całkiem spora beczułka miodku. Jego najlepszą część niewątpliwie prezentuje wyjątkowo długo bijące serce.

A jak to wszystko wygląda od strony technicznej? Pachnie naturalnie, nie uświadczymy drażniącej chemi. Pachnie długo – na mojej skórze perfumy obecne były praktycznie cały dzień. W czym tkwi haczyk? W projekcji. Tylko przez 4-5h perfumy są wyczuwalne dla otoczenia. Potem osiadają bardzo blisko ciała, a woń przeistacza się w „intymną”. Jednakże, aby być sprawiedliwym muszę powiedzieć, że nawet po wielu godzinach, przy gwałtowniejszych ruchach do mojego nosa dolatywała woń Fierce… I to nie pozwala mi uznać jego emisji za Wielką wadę – owszem, mogłoby być lepiej ale to co jest i tak mi odpowiadało (choć wam niekoniecznie musi, bo ja akuratnie pachnę dla swojej a nie cudzej przyjemności – większość jednakże woli zbierać komplementy od otoczenia – w tym wypadku 4/5h, to wszystko na co możecie realnie liczyć).

Fierce to dobre perfumy. Spodziewałem się czegoś słabego, przereklamowanego, jak większość Diorów czy inszych Chaneli, a tymczasem miałem przyjemność obcować z klasycznym, jednoznacznie męskim (co dość zaskakujące) zapachem, który dobrze się sprawdzi w zasadzie na każdą okazję. Gdyby nie wtórne zamknięcie całości, to bez zastanowienia dałbym 5. Ale i tak jest dobrze.

Podobne: Hm… echa podobieństwa do Fierce dolatują mnie gdzieś z okolic Terre.
Ale odległe.

Nuty
umysł: pomarańcza, cytryna, żywica sosnowa, kardamon,
serce: rozmaryn, jaśmin, konwalia, róża,
baza: piżmo, mech dębu, wetiwer, brazylijski palisander.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 3(-)/4(+)
Trwałość: 4(+)
Flakon: 3
SOB: 4

To nie jest sctricte spot reklamowy ale przykad nieco debilnej promocji „pięknych ludzi” w wykonaniu chłoptasi z A&F.

Reklamy

4 comments

  1. Mam i używam od nie dawna i muszę przyznać, że ocena jaką tutaj zobaczyłem moim zdaniem jest za niska! Zapach jest naprawdę świetny i cholernie podoba się mojej kobiecie. Polecam wszystkim panom, którzy nie są zdecydowani na żaden perfum. Temu nic nie brakuje. Jest znakomity.

    1. No cóż, zgadzam się, że to dobre perfumy, co zresztą wyraziłem w recenzji, natomiast ocena jest zawsze kwestią subiektywną (stąd SOB – subiektywna ocena belorka). Nie dałem 5 ze względu na bazę, która mnie delikatnie mówiąc nie zachwyca i na tle całości wypada imo – blado.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s