współczesna pieśń o niegdysiejszym wetiwerze

listNa ten wetiwer ostrzyłem sobie ząbki od dawna. Pozytywne opinie krążące po sieci, moje ulubienie dla tego składnika, no i przede wszystkim fakt, że oryginalna kompozycja powstała w 1957r wzmagały apetyt. Co prawda dotarcie dziś do tego, co wykreowano ponad pół wieku temu jest trudniejsze niż obrona Polski przez NATO po hybrydowym ataku wojsk „rosyjskich”, niemniej miałem okazje zapoznać się z wydanym w zeszył roku remake’iem. Co ciekawe wersji tego zapachu jest kilka (co najmniej trzy) i w sumie tylko o najnowszej wiadomo coś więcej.

Panie i pannice, panowie i panocki – przedstawiam wam Carven Vetiver.
Jak przystało na wetiwer – Carven pachnie wetiwerem… Ale jakim? Ano bardzo klasycznym z jednej strony, który na myśl przywodzi kanon od Guerlaina, z drugiej ze względu na swój wyraziście „leśny”, przyprawowy charakter niezmiernie przypomina mi pewną wodę z jednej z niszowych marek, którą kiedyś wąchałem w perfumerii, a której za diabła przypomnieć sobie nie mogę… Mniejsza z tym.

Klasyczny, trój nutowy układ – mamy więc ostre, lekko poszarpane otwarcie, w którym co ciekawe prym wiedzie lawenda w wersji niekojącej – nieco retro, spod której wydobywa się kwaśny aromat cytryny (trawy). Nie jest to złe ale zapodaje intensywnym klimatem przeszłości, w dodatku woń ma raczej ciemny charakter, co zaskakujące jak na wetiwer (może poza Encre Noire ale on jest wyjątkiem i jest taki przez cały czas, tutaj szybko następuje zmiana) – jeśli mamy do czynienia z nową wersją poprzednika, to może taki był zamysł? Serce łagodzi pierwotne wrażenie i jest znacznie bardziej przyswajalne. Woń uspokaja się, rozsiada wygodnie na skórze i chyba najbardziej promieniuje reminiscencjami do wspomnianego we wstępie lasu. Nie bezpośrednio, nie wprost ale jakoś tak zatacza olfaktoryczne kółka, kierując myśli w owe rejony. Być może to kwestia któregoś ze składników bazy (drzewa?), może układ kilku akordów ale słowo „las” (ściółka), chyba najlepiej oddaje to co dociera do nosa. Warto dodać, że już w tym momencie jest to wetiwer bardzo suchy (ale jeszcze ciepły) i ta jego cecha dominuje aż do końca. Baza? No właśnie tu jest to coś, co na swój własny użytek określam mianem „suchego papirusu”. Tak mi się kojarzy, a czułem to już kilka razy w różnych perfumach. Jest jasne, suche, zmruszałe i organiczne (edit: bardzo późno czuć w tle jeszcze delikatną, odrobinę syntetyczną i aromatyczną słodyczkę – benzoes?). I całkiem przyjemne. No i niezbyt oryginalne. Znamienne, że mimo iż wetiwer i las nawet, to niewiele w tym zieleni, raczej określiłbym woń jako brązowo (pierwsza część) – szarą (baza).
Ogólnie, kompozycja jest ciekawa, może się podobać ale chyba niczym się nie wyróżnia, poza nieco zaskakującym otwarciem ale bardziej zaskakującym właśnie niż ładnym czy ciekawym.

Myślę, że  trudno by mi było wskazać grupę docelową dla tej wody i to jest największy problem Carven Vetiver – jego target. Dzisiejszy mężczyzna znajdzie co najmniej kilka dobrych wetiwerowców na rynku, nowocześniejszych, bardziej przystępnych – zwyczajnie ładniejszych. Dla tych bardziej dojrzałych panów jest Guerlain (i kilka innych podążających jego tropem). Zapewne nawet zwolennicy wersji pierwotnej tej wody, nie będą zachwyceni, bo nawet jeśli oddaje ona ducha oryginału, to zapewne w innych kwestiach jest od niego tak daleka jak nasi parlamentarzyści od obywateli, więc? Dla kogóż ci on?

Dodam jeszcze, że perfumy mają przyzwoite, acz niezachwycające parametry, raczej przeciętny (paraklasycystyczny) flakon i można je nabyć (w różnych wersjach) w polskim internecie w ludzkich pieniądzach.

Czy warto zainteresować się wetiwerem marki Carven? Chyba niekoniecznie.

Podobne: jeden niszowiec ale zabijcie mnie i do lodówki wsadźcie – nie pamiętam nazwy, trochę genów Guerlain’a.

Kompozycja: 3(+)
Moc: 3(+)
Trwałość: 3(+)
Flakon: 3
SOB: 3(-)

Nuty:
umysł: bergamotka, trawa cytrynowa, grejpfrut,
serce: geranium, lawenda, pomarańcza,
baza: benzoes, cedr, wetiwer, sandałowiec.

Reklamy

4 comments

  1. Cześć 🙂 Zawodowo zajmuje się korektą w pewnym biurze 🙂 Szczerze Ci powiem, ze jeśli dostawalbym takie teksty jak Twoje, chodzi mi tutaj glownie o ich jakosc oraz styl to tak naprawdę nie miałbym nic do roboty 🙂 Piszesz swietnie, Twoje teksty już od pierwszych zdan przepelnione są wyczuwalnym klimatem 🙂 Gratuluję! 🙂

    1. Bardzo dziękuję za opinię, miło mi niezmiernie 🙂
      Staram się przede wszystkim pisać „po swojemu”, bawić się słowem, co nie zawsze do wszystkich trafia [ale nie mam ambicji tak „szeroko-targetowych”;) ], bo moje „słowotwórsto” i „słowotoctwo” są specyficzne ale jeśli mi się to udaje, to się cieszę 🙂

    1. oj, aż tak radykalny bym nie był 😉 Owszem ma nieco retro-klimat ale wąchałem już znacznie gorsze rzeczy i ten akurat mnie nie razi, raczej… nudzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s