historia pewnego wesela i kompotu co się wypić nie dał

ajmalMyślę sobie – idę na wesele, dzień upalny, noc się zapowiada podobnie, będzie wolność i swoboda – a wrzuce se coś lekkiego. Wybór padł na Ajmal Carbon, że niby zwiewny taki świeżaczek. Coś mnie tknęło (tak wzieno i o ziemie rzuciło prawie) i dumam ale zara, to przecie arabskie klimaty być różnie może… No ale nie posłuchałem tego głosu ino tamten inny i miałem za swoje! Ledwie psiknąłem, dopiero co koszulę wrzuciłem a tu dawaj! Jakieś podgniłe owocki, sfermentowane, kandyzowane wuj jeden wie jakie jeszcze mnie napadły i dusić zaczęły i tak przez 6-7 godzin. Jak się nie obrócić – kompot. Więc ani mi to nie posłużyło, ani jemu (bo teraz pisze i zbesztuje), a i balety zdecydowanie nie były aż tak swobodne jak pierwej sądziłem.

A potem zabrałem się do pisania tej recenzji, reszta próbki wylądowała na nadgarstku celem odświeżenia pamięci i… O, żesz! To naprawdę ten sam zapach? Wreszcie zaczął wionieć tym, czym według nut powinien. I rzeczywiście leciutki, słodziutki, przyjemniutki taki – najpierw cytruskiem zapodający (jeśli jest lawenda, to taka wicie-rozumicie 😉 a następnie przechodzący do frontalnego ataku fiołkiem. Ponoć gdzieś tu się czają goździki – nie wiem, nie zauważyłem (przynajmniej na tyle na ile je kojarzę), natomiast być może są (ale bardzo rozmemłane), bo podczas wesela efekt kompotu, zapewne powodowały właśnie oneż. Fiołek, fiołek, fiołek trochę piżma i tyle. Miło, słodziutko, bezbarwnie, nudno. Ale i tak znacznie lepiej niż wcześniej.
Co różniło oba testy? Temperatura. Za pierwszym razem było w okolicach +30 (sie człowiek wypacał w gajerku), za drugim poniżej 20 (to se w slipkach siedzę, a jak!). Wniosek? Carbon nie nadaje się na skwar (jest logika, ha!). To nie są perfumy na upalne lato, natomiast na ciepłe dni – już bardziej. Tak se jeszcze myślę, jak taki pan w turbanie, wrzuci se przy ichniej wschodniej pogodzie takiego Ajmala, Rasasiego czy inszego Al dubh ign Placka i jest tam tych panów więcej niż jeden, a może nawet cała grupa ich, to… no muszą się oni wszyscy czuć po prostu niebiańsko 🙂

A poza tym, to jeszcze wam powiem (bo dziś dużo wam gadam), iż ów Ajmal niczym się nie wyróżnia. Nie jest ani przesadnie trwały, ani mocny, nie ma pociągającej kompozycji, ot tego rodzaju specyficznie „świeżych” wód na półkach perfumerii jest bezliku. W dodatku, jeśli już chcecie pachnieć fiołkiem (i to konkretnie), znacznie lepiej sięgnąć po Farafarę Aqua. Jedyny plus, że nasz bohater drogo skóry nie sprzedaje i daje się kupić w całkiem ludzkich piniądzach.

Ogółem przeciętnie.

Podobne: Fahrenheit Aqua i inne fiołkowce kolorowce, których nie brak.

Kompozycja: 3(-)
Moc: 3(+)
Trwałość: 3(+)
Flakon: 3
SOB: 3(-)

Nuty
umysł: cytrusy, lawenda,
serce: fiołek, goździki,
baza: piżmo, nuty drzewne, paczula.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s