błysk księżyca, co pewnej Escadzie na głowę się rzucił

Wiecie jaką zaletę mają naprawdę kiepskie perfumy? Są tak marne, że w sumie nie ma o czym pisać, więc recenzja powstaje szybko. Oczywiście to „zaleta” mocno względna ale zawsze lepsze to, niż nic.

Escada Moon Sparkle (swoją drogą kto wymyślił taką nazwę?), to pachnidło mierne i to pod każdym względem. Otwarcie recenzji taką inklinacją do podsumowań zobowiązuje, postaram się więc w zwięzłych, żołnierskich słowach uzasadnić tę śmiałą tezę.
1. Kompozycja. Nędza. Tony pseudo-imbiru, syntetyczne cytrusy, wszystko skrajnie sztuczne, mdłe, słodkie i nieciekawe. Monolit, w którym oprócz wspomnianego „imbiru” niewiele czuć. Nie ma nawet co rozpisywać się o wtórności, bo jeśli wąchaliście jakiekolwiek inne perfumy, to wąchaliście także Escadę.
2. Parametry techniczne. Projekcja? Słabiutka. Trwałość? Perfumy nie przeszły próby „motodzieży” (czyli pryskamy, wrzucamy wdzianko motocyklowe – przejażdżka i test co z wody pozostało) – po dwóch godzinach nie było po nich śladu.
3. Przeznaczenie. Niby świeże ale nie do końca (bo w upale zaduszą). Niby dla młodego ale nie tak w pełni, bo młodzi po inne klimaty sięgają – zdaje mnie się. Więc dla kogo? No jak? Dla wszystkich! 🙂
4. Flakon i ogólny anturaż. Jak i zapach – tandetne.
5. Cena. Ponad 100 zł za tego gniota? Bez żartów Panowie!

Miało być krótko, więc jest. Przez wzgląd na niewiasty przeglądające tego bloga w chwilach wolniejszych, zrezygnowałem z innych żołnierskich epitetów, ograniczając się do formy. Ponieważ mierżą mnie niepomiernie takie badziedła, za które dodatkowo producenci każą sobie słono płacić, ku przestrodze – przyznaję szlachetną nalepkę „mina” i szczerze odradzam.

Podobne: większość.

Kompozycja: 2(-)mina
Moc: 2(+)
Trwałość: 2(-)
Flakon: 2
SOB: 1(+)

Nuty
umysł: bergamotka, mandarynka, pieprz,
serce: imbir, fiołek, zielone winogrona,
baza: ambra, drzewo cedrowe, wetiwer.

Reklamy

6 comments

  1. Oj nie raz spotkałem się z okropnymi perfumami – wiem o czym mówię, bo moja żona jest ogromną ich fanką i w domu pojawia się ich mnóstwo! Czasami sam staram się coś jej kupić i niestetya le wtedy w drogergii astanawiam się najczęściej kto to wymyślił? Skąd taki pomysł na zapach? Po co te połaczenia dziwne?

    1. Pomijając, że każdy ma inny gust a powonienie jest chyba jednym z najtrudniejszych w interpretacji zmysłów, nie ma powszechnie uznanych kanonów piękna w zakresie zapachów – każdemu podoba się co innego, to czasem twórcy celowo eksperymentują, a bywa że po prostu odstawiają komercyjną chałturę ( jak w tym wypadku).

  2. Uprzejmie witam wszystkich. Na tego bloga trafilam calkiem przypadkiem i odrazu sie zakochalam. Mnogość wspanialych, przydatnych wpisów naprawde robi wrażenie. Świetnie się je czyta, gratuluje lekkiego pióra. Bardzo spodobala mi sie rowniez szata graficzna tego bloga. Z niecierpliwoscia czekam na kolejne wpisy!

  3. No niestety ale w dzisiejszych czasach trudno znaleźć prfumy warte swojej ceny. Nie raz zdarzyło mi się, że kupiłem drogie, naprawdę drogie i markowe perfumy a jednak ich zapach też nie utrzymywał się zbyt długo – trzeba było wylać na siebie połowę fiolki by coś poczuć. I jak tu wybierać właście????

    1. W dzisiejszych czasach „marka” przestała być synonimem jakości. W zasadzie kupując jakikolwiek produkt „markowy” jedyne za co płacimy, to logo na produkcie. Oczywiście zdarzają się wyjątki ale w większości przypadków o wiele lepiej mierzyć w tzw. średnią półkę, czy też produkty mniej znanych firm (nie z pierwszej ligi) by otrzymać dobrą jakość.
      Jak wybierać właściwie? Ano czytać recenzje, kupować próbki i sprawdzać na sobie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s