złociak

al_haramainOkresy pomiędzy jednym moim perfumeryjnym odkryciem, a kolejnym wydłużają się coraz niebezpieczniej. Coraz i niebezpieczniej, bo o ile kiedyś był to czas liczony (w najgorszym razie) w tygodniach, obecnie są to już (co najmniej) miesiące. Niemniej przychodzi taka chwila jak obecna, kiedy mogę sobie radośnie tupnąć nogą, złożyć zamówienie w perfumerii i z westchnieniem ulgi (nareszcie!) przyznać belorkowy znak jakości. A należy się, bo Al Haramain Gold, to pachnidło i piękne i wyjątkowe zarazem.
Wiem, że „orienty” i to jeszcze te arabskie, nie każdemu leżą. Dodatkowo, jeśli kompozycja nie jest łatwa, nie słodzi, wymaga skupienia, a czasem zapodaje po nosie aromatami tłustymi, ciężkimi i bezwstydnie acz niejednoznacznie kojarzącymi się z kamforą, woskiem czy nawet paliwami stałymi, to… no łatwo nie będzie. A jednak, mimo że Gold właśnie taki jest – pachnie po prostu świetnie.
Kompozycja, to bardzo specyficzny miks. Trudno scharakteryzować go przez pryzmat stricte składników, u mnie wywołuje przede wszystkim silne skojarzenia i odczucia. I tak otwarcie jest dziwne, niczego nie przypomina, jest niesłodkie (ale też i nie wytrawne), nieco „lekarskie” – te perfumy w ogóle mają taki klimat – przypominają trochę woń starej apteki, przesuszonych ziół… Aromat rozwija się w stronę… w różne strony i to jest i dziwne i intrygujące. Zdecydowanie robi się drzewnie, są takie momenty, że czuję Epica jak w goły tyłek strzelił, a potem niuch, chuch i… nosz żesz!: wosk, zioła… a cały czas gęsto, sucho, ciężko i balsamicznie. Do tego jakaś taka niejasna goryczka wyściubiająca łeba, co jakiś czas – nim się człek połapie, zastanowi już jej nie ma. A, żeby nie było zbyt łatwo, to czasem słodkość ale nie spożywcza, smaczna ale raczej mdława, podszyta jakąś paradoksalną „nieświeżością” – paradoksalną, bo… ładną(!) – też pojawia się. A jeszcze się jakiś kawałeczek oudu też pojawia (i zapewne odpowiada za ów „apteczny” klimat) – pojęcia nie mam skąd on ale jest to o tyle fajne, że za oudem owym nie idzie krok w krok nieodzowna w inszych orientach róża, tu jej na szczęście brak. suchy
I na sam „koniec” (żeby wszystko miało taki wielogodzinny „koniec”), przychodzi delikatnie (już w inny sposób, nie tak trudny jak wcześniej) słodkawa baza, w której aromatyzowany tytoń fajkowy, tworzy piękny i męski (toć w sumie to uniseks z przechyłem) akord, który trwa, trwa i trwa i trwa… A musicie wiedzieć, że Gold to prawdziwa bestia, jeśli chodzi o trwałość. Wytrzymuje na skórze grubo ponad 12 godzin, ba! nawet prysznic nie pomaga i wciąż go czuć. Tak, dobrze myślicie – oczywiście to pachnidło występuje w wersji edp, mało tego dostępny jest także olejek (ekstrakt), czystych perfum. Równie dobra jest projekcja, przy każdym powiewie wiatru aromatyczny woal, rozpościera się za nosicielem, ponieważ jednak woń jest gęsta i ciężka, nie jest to typowy „ogon”, a raczej aura, której nie sposób nie poczuć. I do tego wszystkiego naturalnie jest, w żadnym momencie nie miałem wrażenia, że ktoś próbuje zrobić mnie w przysłowiowego druszlaka, oferując jakąś tanią chemię – przeciwnie, jakości nie powstydziły by się (przynajmniej niektóre) marki niszowe. Dodać do tego należy jeszcze prosty ale klasyczny flakon, zgodnie z nazwą „ozłocony” i niewiarygodną cenę, która zawstydza w zasadzie wszystko, nie tylko w niszy ale i w mainstreamie. Perfumy doskonałe? Nie, bo dla bardzo wyselekcjonowanego nosa. Nie, bo tylko na okazje – wieczorowo. Nie, bo zdecydowanie nie dla każdego. Nie, bo ociężałe, oniryczne a ja lubię kiedy się dzieje i zaskakuje.
A jednak – doskonałe!

Podobne: coś z Epica (ale tylko trochę), coś z… Zino (naprawdę mi się kojarzy), odrobina aury Costume National homme ale w gruncie rzeczy najwięcej z siebie samego.

Kompozycja: 5tak
Moc: 4
Trwałość: 6
Flakon: 4(-)
SOB: 5(-)

Nuty:
Umysł: cytryna, czarny bursztyn, anyż gwiaździsty, nagietek lekarski, mandarynka,
Serce: drzewo, zioła, ocet balsamiczny,
Baza: piżmo, bursztyn, tytoń.

Advertisements

6 comments

  1. Ciekawe, szczególnie ten ocet w nutach serca 😀 Tak serio, to naprawdę ciekawe, bez żadnych podśmiechujek i heheszków (no i ta rekomendacja na końcu!) 😉 Fragrantica podaje ciut inne nuty, no ale tak bywa. Pozdrawiam!

    1. Co do nut, to radzę się nie sugerować, bo na każdym portalu podane są inne a pachnie jeszcze inaczej. Natomiast, co do samych perfum, to kompozycja może się podobać lub nie – de gustibus…, natomiast za jej poziom i jakość ręczę 🙂

      1. Wczoraj przeleciałem całą ofertę tej marki, na stronie pewnej perfumerii internetowej 😉 Zaciekawił mnie jeszcze Signature (męski i damski), interesujące nuty 🙂

        1. Moja uwagę także zwróciło kilka zapachów tej marki – nie są drogie, niestety nie ma jak przetestować, a kupno w ciemno jakoś mi się nie widzi…

  2. No i już miałem zamówić kolejny flakon Zino Davidoffa, a tu…. Twoja recenzja zabiła mi gwoździa ! Lubię takie niesztampowe zapachy, a biorąc pod uwagę śmieszną wręcz cenę składam zamówienie w ciemno (no nie całkiem, napisałeś przecież recenzję :-)) )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s