czysta kolonia Pala Zileriego

palzileriSzukając czegoś, czego jeszcze nie widziałem/nie znam/nie wąchałem/nie słyszałem o, uwagę mą zwróciła marka Pal Zileri reprezentowana przez serię Collezione Privata, a dostępna w jednej z internetowych perfumerii. Co zawróciło wzrok w tę a nie inną stronę? Ładne flakony i ciekawie brzmiące opinie w sieci. Że niewiele? W przypadku perfum, to czasem aż za dużo, wierzcie 😉 Nie spodziewałem się rewelacji, niemniej z czterech zapachów tej marki jeden został już przetestowany, z kolei flakon drugiego stoi na półce.

Do rzeczy – Colonia Purissima, bo o tym przedstawicielu wspomnianej czwórki mowa, to perfumy bardzo klasyczne, sięgające do korzeni europejskiego perfumiarstwa, czyli do zapachów kolońskich. Chyba każdy wie jak pachną tego rodzaju wonie? Ostro, świeżo, cytrusowo, raczej niezbyt słodko i z wyraźnym alkoholowym feelingiem. Do tego jest w tych aromatach coś niedzisiejszego, taki retro-klimat, przywołujący reminiscencje z dzieciństwem, tatą golącym się w łazience (oczywiście maszynką na żyletki) a następnie skrapiającym twarz „Brutalem” (tudzież inszym wytworem pachnącym, kolorowych czasów PRL). Pamiętacie tę charakterystyczną aurę w łazience i poza nią unosząca się przez kilka chwil? I w zasadzie, to wszystko o czym piszę poczujecie wąchając Colonię Purissimę, jest to bowiem pachnidło bardzo klasycznie skonstruowane, nawiązujące do archetypowego wzorca, choć podane we współczesnej, przyswajalnej formie.

Większość tego rodzaju kompozycji postrzegam dość podobnie, a to za sprawą owego silnego cytrusowo-alkoholowego akordu, który dominuje przez relatywnie krótki czas trwania zapachu – większość tradycyjnych wód kolońskich, to edc, czyli właśnie eau de cologne (pierwotnie pełniły rolę odkarzacza skóry i odświeżacza przy okazji, a nie stricte perfum). Gdybym mi przystawiono widelec do łokcia i kazano powiedzieć czym pachnie Pal Zileri, to rzekłbym iże oprócz klasycznych cytrusów jest tu jakiś akord taki powiedzmy wetiwerowo-graniumowy, tzn. delikatnie czuć wodę różaną z domieszką wetiweru ale „czuć”, mimo wszystko w tle. Kojarzy mi się ten zapach jednoznacznie: Dior Eau Sauvage, trochę też Versace Black Jeans (to już osobliwe, wiem ale… no coś w obu pobrzmiewa podobnie), i inne klasyki tego rodzaju.

Ogółem są to przyjemne, choć niczym niewyróżniające się perfumy. Tanie, miłe, nieszczególnie trwałe ale w kategoriach wody kolońskiej spisują się dobrze (tyle, że ze względu na atomizer, raczej nie użyjecie ich w tradycyjny sposób, do tego byłby potrzebny flakon typu splash).
A propos – mówiłem, że buteleczka jest ładna?

Podobne: Dior Eau Sauvage, Versace Black Jeans (?)

Kompozycja: 3(+)
Moc: 2
Trwałość: 2
Flakon: 5(-)
SOB: 3(-)

 Nuty:
Umysł: bergamotka, grejpfrut, herbata,
serce: białe kwiaty, kwiat afrykańskiej pomarańczy, geranium,
baza: wetyweria, piżmo, żywica bursztynowa.

PS. Za to Viaggio d`Africa (o której wkrótce), to zupełnie inna bajka – znacznie ciekawsza 😉

Reklamy

2 comments

    1. oczywiście, to spójnik – mam tego świadomość 🙂
      użyłem w znaczeniu „a także” – choć fakt, że może nie do końca stylistycznie, ale ja tak lubię bawić się słowemmm 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s