Słaar, znaczy wieczór

soir

Czy skrajna prostota może być dobrym przepisem na udane perfumy? Jak pokazuje przykład Bvlgari pour homme Soir (i wielu innych ale cicho sza, bo zdanie zgubi swoja głębię i trzecie dno!) – jak najbardziej.
A owa receptura jest wyjątkowo nieskomplikowana i brzmi mniej więcej tak: wziąć kilka składników, nie bawić się w żadne przejścia, nuty etc i utworzyć liniową, przyjemną, elegancką dla nosa konstrukcję, w której niewiele się zmienia ale za to całkiem sporo dzieje. Nie wiadomo, kto stoi za kompozycją Soir, bo marka tą informacją się z nami nie dzieli, niemniej, ten stojący ktoś spisał się bardzo dobrze.

Sam zapach jest bardzo wyrazisty i całkiem charakterny, mimo że należy do grupy, która z żadną z tych cech jakoś szczególnie się nie kojarzy, mianowicie to woń zielono-herbaciana – świeża i aromatyczna. Wbrew pozorom nie jest to banalny świeżak, jakich wiele a wszystko za sprawą sprytnie wykreowanego motywu przewodniego, który łączy w sobie przyjemną, kremową delikatność zielonej herbaty z… nieco dziwnym papirusem (taka zielona roślinka). Połączenie tego składnika (często suchego i rzadko używanego szczególnie w perfumach selektywnych) z herbatką dało bardzo interesujący efekt. Jest słodkawo ale i cierpko zarazem, jest zielono i… jakoś inaczej (orientalnie?) także. Efekt niezmiennie intryguje, może być lekko nużący ale dla mojego nosa woń jest bardzo komfortowa i – co należy zaznaczyć – dosyć oryginalna.
Mimo swojego niewyszukania Bulgari raczy nosiciela i jego otoczenie bardzo pomysłowym aromatem, obok którego trudno przejść obojętnie. Co ciekawe, szeroko rozumiana grupa zapachów „zielonych” zupełnie nie kojarzy się z perfumami wieczorowymi, a właśnie takie jest przeznaczenie pachnidła, zarówno proponowane przez producenta (Soir w nazwie) jak i przez odbiór mojego nosa, który także w ten target go wpisuje. Kolejna więc niespodzianka i przykład na to, że mając pomysł można – jeśli nawet nie przełamać, to zdecydowanie nadwyrężyć schematy.

Nie mam zastrzeżeń do kwestii technicznych. Trwałość więcej niż zadowalająca – na mojej niesprzyjającej różnej maści cieczom – ponad 8 godzin przy umiarkowanej ale rozpościerającej ciepłą aurę wokół noszącego projekcji. Idealnie na wyjście do restauracji, kawiarni czy do kina z kimś wyjątkowym, na pewno też w stroju bardziej wieczornym niż sportowym (model na zdjęciu nieźle oddaje ducha perfum). Jakby tego było mało całość zamknięto w eleganckim, dopełniającym anturażu flakonie, a utrzymująca się w granicach rozsądku cena jest już jedynie wisienką na tym smacznym torcie. Czego chcieć więcej?

Jest to druga kompozycja Bulgari (po bardzo dobrym, acz niestety niemiłosiernie przez nieudane reformulacje wykastrowanymi Aqua), która bardzo mi się podoba i którą z czystym sumieniem zdecydowanie polecam. Podobnie jak i przy poprzedniej muszę wszakże nadmienić, że nie jest to zapach dla każdego, jeśli jednak trafi w wasz gust – porwie serce.

Podobne: hm… elementy w różnych by się znalazło ale całościowo? Przynajmniej w mainstreamie – nie widzę.

Kompozycja: 4(+)
Moc: 4(-)
Trwałość: 4(+)
Flakon: 5(-)
SOB: 4(+)

Nuty: bergamotka, herbata, papirus, żywica bursztynowa.

Advertisements

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s