mocno ściorany, w holenderskim gazie – ciarny kadillak

Cadillac BlackCzy marki “samochodowe” mogą zaskoczyć czymś pozytywnym? Wydaje się, że nie – takiej odpowiedzi udzieli chyba każdy, kto miał doświadczenia z perfumami sygnowanymi logo Ferrari, Lamborgini, Mercedes i inne. To zazwyczaj kiepskie, robione w najtańszy sposób z najpośledniejszych składników – psikacze. W gruncie rzeczy nie wiadomo po co są wydawane, przynoszą bowiem efekt odwrotny od zamierzonego i psują wizerunek znanych marek samochodowych, często osiągając efekt odwrotny do zamierzonego. Opisywany Cadillac Black edition niestety nie jest wyjątkiem i potwierdza tę smutną regułę.

Kompozycja ma minimalistyczny charakter. Składa się z dwóch akordów: początkowy, oparty na duecie słodkiego kwiatu pomarańczy zmiksowanego z miętą oraz następujący po nim, bazowy w którym dominują akcenty podstawy, jednak trudno powiedzieć czy jest to rzeczywiście cedr i kadzidło za to na pewno mamy do czynienia z kopią innego, bardzo znanego pachnidła. To, co raczy nos od pierwszego niucha jest bardzo słodkie, mdłe i niestety syntetyczne. Nuta otwarcia szybko zanika ale jej elementarny składnik kwiat pomarańczy niemiłosiernie męczy nos przez kilka godzin. Ani początek ani rozwinięcie aromatu nie zasługują na uznanie – są wtórne, sztuczne, po prostu marne. Jaśniejszym punktem jest baza zapachu, bo pierwotne wrażenie obcowania z tanią chemią odchodzi gdzieś na bok, natomiast do nosa dolatuje całkiem przyjemna woń… Body Kourosa. Tak, to po prostu kopia Yves Saint Lauren! Nie najlepsza, nie najciekawsza ale ponieważ ten drugi zapach darzę sporą sympatią i cenię, to i wersji Cadillac była mi strawną.

Woda utrzymuje się na skórze przez ok. 7-8 godzin, więc wstydu nie ma, natomiast projekcja do najlepszych nie należy. Być może zwalić to można na karb gęstego, zawiesistego charakteru jakim powinna się cechować tego typu konstrukcja zapachowa, niemniej takie wyjaśnienie średnio mnie przekonuje, biorąc pod uwagę jej “taniość”.

Cadillac Black edition, to kolejne niepotrzebne perfumy, które powstały nie wiadomo po co i dla kogo. Nie ma w nich nic, na co warto zwrócić uwagę, plasują się poniżej rynkowej przeciętnej w związku z tym ich nie polecam. Nawet w tym przedziale cenowym (do 60 zł) znaleźć można znacznie ciekawsze produkty.

Podobne – w bazie Body Kouros.

Kompozycja: 3(-)
Moc: 3(-)
Trwałość: 4(-)
Flakon: 3(-)
SOB: 2

Nuty:
umysł: bergamotka, mięta,
serce: kwiat pomarańczy, rumianek,
Baza: cedr, kadzidło.

Reklamy

2 comments

  1. Oj, chyba muszę zaprotestować wobec zdań, od których zaczyna się wpis. Uogólnienia mogą być krzywdzące, głównie dla wyjątków od reguły. Nie mogę się nie zgodzić, że perfumy sygnowane „logo Ferrari, Lamborgini, Mercedes i inne” są kiepskie, jednak jednej marki samochodowej będę bronił. To Bentley. Nie są to może arcydzieła sztuki perfumeryjnej, ale stoją za nimi (edp i edt) i doświadczony „nos” (twórca) i jakość. Dla mnie Bentley jest dowodem, że nawet markę samochodową przy odrobinie chęci stać na pokazanie czegoś ponadprzeciętnego.

    1. Zgadzam się co do Bentleya – robią bardzo solidne perfumy. Rzecz w tym, że to jest właśnie ów wyjątek potwierdzający regułę. A żeby zamieszać jeszcze bardziej, to dodam że także tym „kiepskim markom samochodowym”zdarzają się czasem udane produkty… ale ponownie, to wyjątki. Mimo wszystko, to uogólnienie jest w przeważającym stopniu uzasadnione, praktyka je niestety potwierdza 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s