Podróż do Afryki. Czy gdzieś…

palPierwsze spotkanie z marką Pal Zileri i jego serią Collezione Privata, nie spowodowało u mnie  wzrostu ciśnienia, ani nawet pojawienia się rumieńca na twarzy (czy gdzieś indziej). Ot, pachnie – jest ok i tyle. Zgoła inaczej wyglądała sprawa z opisywanym właśnie Viaggio d`Africa. Perfumy, mimo że ani nie wyróżniające się pod kątem oryginalności, ani przesadnie rozbudowane czy wyszukane, to stanowią niezwykle przyjemny i komfortowy w noszeniu pomost, pomiędzy słodkim klimatem poreformulacyjnego A*Mena a gęstym duchem Black Afgano  (w wersji „light”).

Kompozycja jak wspomniałem, to pokaz skrajnej prostoty i minimalizmu – w dobrym wszakże wydaniu. Jednostajny, liniowy aromat, w którym od początku do końca dominuje akord oparty na duecie drzewa gwajakowego i fasoli tonka, nie pozostawia miejsca na domysły i nadinterpretacje. Para ta gra bardzo harmonijnie, kreując bardzo słodką woń, która na myśl przywodzi świeżo palony, intensywnie aromatyzowany (kwiaty?) karmel ale bez jego charakterystycznego „ciepła” i ulepu. No właśnie, ponieważ drzewo pachnie jednak nieco inaczej, to dodatkowe dosłodzenie go bobem (a nie np. wanilią), dało naprawdę ciekawy efekt słodyczy niejadalnej, ale wciąż upojnej. Nie jest to także woń emanująca temperaturami rozgrzanej pustyni (jakby się mogło wydawać, także producentowi po nazwie wnosząc) i duszna ale raczej zawiera w sobie jakąś przestrzeń (której akuratnie brak we wspomnianym Afgańczyku) a nawet… chłód? Pal Zileri najlepiej sprawdzi się w chłodniejsze dni ale znowu – nie bardzo zimne z powodu tego wrażenia. Myślę że jesień i wczesna wiosna, to okresy kiedy poczujemy się w niej najlepiej. I w zasadzie to wszystko o samej kompozycji, bo nic więcej się tu nie dzieje. Jednak to, co jest – daje frajdę i robi robotę. Jeszcze słowo na temat samej nazwy perfum – miałem z tym niezłą zagwozdkę, bo z jednej strony mamy tu drzewa i taki w sumie „korzenny” klimat a jednak za nic nie kojarzyło mi się Viaggio z tytułową Afryką. Pomyślałem, podumałem, i przede wszystkim ponosiłem je dłużej (flachę mam) i cóż się okazuje? Hmm… dalej nie wiem czy skojarzenia z Afryką są zasadne czy nie, chyba każdy musi ocenić sam 😉

Nie narzekam na trwałość i projekcję wody, bo są przynajmniej przyzwoite. Spsikany (solidnie) rano, cały dzień (bite 8 godzin) nie mam problemu z odpowiedzią na odwieczne pytanie każdego perfumoholika – „pachnie li to, czymć zwidy węchowe mam wciąż?”. Projekcja jest ciekawa, w tym sensie, że Afryka zdecydowanie daje po nosie przez większość czasu, po czym wycofuje się po angielsku, nie wiesz kiedy już jej nie ma 🙂 Na uwagę zasługuje też flakonik – bardzo ładny, w dodatku w anturażu, który daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z produktem luksusowym – gustowny pojemniczek z chusteczką. Inni producenci powinni brać przykład z nie znanego szerzej „Pala Zileri”.

Podsumowując – Pal Zileri Collezione Privata Viaggio d’Africa, to bardzo przyjemne, komfortowe i udane perfumy, które kupić można za śmieszne (w stosunku do tego co otrzymujemy) pieniądze. Raczej uniseks, w zasadzie dla każdego i na każdą okazję. Flakon mam, podobają mi się i polecam. A czemu bez znaczka jakości? A bo ja taki wybredny jestem… tzn. sercu jajek nie urwały 😉

Podobne: klimat – A*Men, duch – Black Afgano. Zapach – po swojemu.

Kompozycja: 4
Moc: 4
Trwałość: 4(+)
Flakon: 5
SOB: 4(+)

Nuty:
umysł: cytrusy,
serce: irys, jaśmin,
baza: gwajak, tonka, cedr, wetiwer.

Reklamy

2 comments

  1. Pytanie – gdzie to można kupić. W perfumeriach internetowych nie mogłem nigdzie znaleźć, o stacjonarnych już nie mówiąc. Masz może informacje gdzie można to kupić – z pewnego źródła?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s