heeeeeelooł! i’m OUT!

HWN MAN coef 1,4Pierwsza recenzja po dłuższej przerwie, więc wziąłem na warsztat coś lżejszego, bo kilka następnych kroi się na grubo. Ok, nie powiem żebym spodziewał się cudów – szczerze mówiąc oczekiwałem raczej mizerii i w zasadzie moje oczekiwania zostały spełnione, niemniej szansę Jesus del Pozo Halloween dostał jak każdy zapach – uczciwą.

Co my tu mamy?
Kompozycyjnie? Miszmasz wszystkiego co obecnie (lub jakiś czas temu) modne w kręgach młodych, pięknych acz niekoniecznie majętnych. Klimat, czy też zapożyczenie, z takich cudaczków jak 1 Million, Carolina Herrera czy ichnie współczesne wynalazki, których czuć tu kilka. Nie pastwiąc się przesadnie nad zawodnikiem, zamknę temat kompozycji stwierdzeniem, że to bardzo wtórny, słodki lepiak, który z pewnością spodoba się paniom, a i niejeden pan z radością wtuli nosek w swe owłosienie. Ot, stare jak świat kopiowanie wszystkiego co się sprzedaje. Nie ma za bardzo o czym pisać, bo ani tu ciekawej stylistyki, ani czegokolwiek czego nie wąchalibyście w innych mainstreamowych perfumach. Jeśli ktoś tak bardzo bardzo chce wiedzieć, co pierwsze skrzypce gra, to duet fiołek+kwiatek pomarańczy – przy czym traktujcie to umownie, raczej ich „odczyny”.

Z jakością halołina jest słabo – nie tyle w kwestii parametrów, bo te są całkiem przyzwoite – skropiwszy się solidnie będziecie pachnieć długo wróć, po wnikliwszych testach stwierdzam, iż jest jeszcze trwalszy niż myślałem – podnosimy więc ocenę, choć projekcja nie do końca nadgania za trwałością, niemniej pachnidło jest relatywnie tanie, więc może być nie najgorszym zamiennikiem dla miliona, z którego ewidentnie czerpie inspiracje. Wspomniana w tym akapicie „słabość”, dotyczy syntetyczności wody – naprawdę czuć, że wąchamy tanią chemię, to nawet nie jest solidne rzemiosło, to niestety perfumeria selektywna w najgorszym, współczesnym wydaniu – razi nos i odczucia estetyczne (choć zapewne jestem w mniejszości). Jeśli wam to nie przeszkadza, a podejrzewam że pewnie nie będzie… 😉 – super, bozia za nogi złapany (czy za coś tam) – jest bowiem dość tanio, słodko, mocno i na panny działa. Jeśli cel w noszeniu perfum inny znajdujecie – omijajcie szeroką lokomotywą.

W mojej opinii Jesus del Pozo Halloween Man, to perfumeryjna mizeria.

Podobne: 1 Million, Carolina Herrera 212, i większość innych

Kompozycja: 3(-)
Moc: 4
Trwałość: 4(+) 5
Flakon: 3
SOB: 2(+)

Nuty
umysł: liście fiołka, martini, bazylia, mandarynka,
serce: imbir, lawenda, kwiat pomarańczy, cynamon,
baza: bursztyn, wanilia, piżmo, skóra.

Advertisements

2 comments

  1. Co by nie mówić, mnie się podoba, a i chemii czuć tam niewiele (jak na mój nos). A w swojej kategorii zapachowej, biorąc pod uwagę stosunek cena/jakość – świetny.

    1. No i najważniejsze, że się podoba – o gustach się nie dyskutuje, wiadomo to od dawna 🙂

      Mi się nie podoba, a chemia mnie męczyła. Ostatecznie jednak de gustibus… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s