Facet w czerni

cms_block_image_1507Słyszałem dużo pozytywnych opinii, więc myślę sobie – prosta sprawa. Powącham, przetestuję, recenzję naskrobię. Łatwizna! Do pewnego momentu szło jak po maślance – z impetem samo leciało. Na papierku – pięknie, słodko, ciepło, przyprawowo, kolorowo i balsamicznie. Dominujący rum w przemyślany sposób przełamany akordem skóry, równocześnie, żeby nie było za ciężko, z wyraźnie świeżą nutką (kwiatki-?). Niby nic nowego ale jakże miło podane.
A potem się zatkało i lecieć przestało – wzienem próbkę do ręki, zaaplikowałem na się i… czar prysł. Z ładnie brzmiącej kompozycji zrobił się ulipek, wszystko się zlało, a o jakiejkolwiek selektywności mogłem zapomnieć. Ot, Man In Black okazał się kolejnym prostym słodziakiem, który z pewnością spodoba się paniom ale z równie dużą pewnością nie podoba się mojemu nosowi. Nie pierwszy raz skóra płata figla, kastrując i spłaszczając przyzwoitą (choć niezbyt oryginalną) i ładną konstrukcję zapachową. Może mocno nieprzełomową, podobną do innych „rumowników” ale mimo wszystko – właśnie przyzwoitą. W dodatku ten rodzaj słodziaków „alkoholowych”, nieszczególnie jest mi bliski, bo po kilku godzinach noszenia człowiek czuje się trochę skołowany i znużony…
I teraz mam zagwozdkę – jak ocenić perfumy, o których wiem że są niezłe, a które nijak takimi na mojej skórze i w moich odczuciach być nie chcą?
Nie jestem pewien… więc może tak – niewątpliwie Bulgari zaszalało. Do tej pory perfumy, które produkowało były bardzo stonowane, na swój sposób ciekawe ale wszystkie utrzymane w pewnym specyficznym klimacie marki. Man In Black wyłamuje się z tego schematu bardzo wyraźnie – to zapach słodki, głośny, nawet lekko krzykliwy do tego ciemny i gęsty (zupełnie inaczej niż wcześniejsze) nie czuć w nim nic z dotychczasowego ducha marki. Oczywiście nie jest to wada, niemniej spora zmiana więc warto o tym powiedzieć. Co ciekawe, do tego stopnia przypomina ostatnie wypusty Ted Lapidus czy Victor&Rolf, że można go z nimi pomylić – choć chyba bardziej pewną koncepcją niż stricte samą kompozycją, bo ta jednak jest inna.

Wydaje się, że perfumy są skazane na sukces – mają bowiem wszystko co potrzeba by go odnieść: niezłą, nowoczesną kompozycję; dobre wykonanie (czuć, że to wypust chemii a nie ziemi ale pachną neutralnie), bardzo ładny flakon i do tego świetnie skrojoną kampanię reklamową, odwołującą się do bieżących wzorców kulturowych męskości.
Jednakże.
Ze mną faceci w czerni się nie zasymilowali na tyle, bym chciał z nimi pobyć dłużej – jak wiecie. Natomiast, jeśli tylko zgrają się z wami jest spora szansa na dłuższą miłość (lub przynajmniej płomienny romans).

Podobne: Black Soul, Spicebomb, może Idole (?) i inne

Kompozycja: 3(+)
Moc: 4
Trwałość: 5(-)
Flakon: 5(-)
SOB: 4(-)

Nuty:
umysł: rum, przyprawy,
Serce: skóra, tuberoza, irys,
Baza: gwajak, benzoes, bób tonka.

Advert? bardzo ładny, nieźle pasuje do perfum, estetycznie dość wysmakowany.

Reklamy

5 comments

  1. Pojęcie „problem skórny” w potocznej opinii ma zupełnie inne konotacje, niż „perfumowe” 🙂 Całe szczęście mój problem jest powiązany tylko z perfumami. I w zupełnie taki sam sposób, jak przytoczony we wpisie: blotter – ach, och, cud, miód i malina, a na mojej skórze klapa. Underperformance dotyczy u mnie niestety większości zapachów (WTF!?, gdzie ta tytaniczna trwałość?), ale najbardziej spektakularne rozczarowania zaliczyłem w przypadku Gucci pour Homme I, Eternity CK i … Tobacco Vanille TF. Obiektywnie top mainstreamu pod każdym względem – marki, kompozycji, jakości (i także ceny), a na mnie się to po prostu nie układało. Sposób mam na to jeden – od ponad roku nie kupuję nic bez próbki, bo nawet testy nadgarstkowe nie są w moim przypadki miarodajne. Oszczędzam sobie rozczarowań. I kasę, co szczególnie bolało w przypadku Tobacco Vanille. Mój ojciec za to otrzymał najdroższy imieninowy prezent ever 🙂

      1. Ja również nie kupuję nic bez wcześniejszych testów a problem jest szeroki, bo pół biedy kiedy perfumy są po prostu nietrwałe. Natomiast czasem skóra je kastruje do tego stopnia, że… no nie ma co wąchać.
        Co do samego Gutka, to dwójka również na mnie jest nietrwała 😉

  2. Taka wysoka ocena dla flakonu? O ile nie jest on specjalnie oryginalny, ciężki i może się podobać, to atomizer to skandal. Najgorszy jaki widziałem w dostępnych teraz perfumach. Zamiast wypuszczać chmurki on sika. I nie jest to problem jednostkowy. Ode mnie za flakon byłoby 2-.

    1. Ocena za flakon dotyczy względów czysto estetycznych. Miałem go w ręku ale nie miałem okazji „psikać” – z ciekawości sprawdzę to w stacjonarce, jeśli się potwierdzi ocena pójdzie w dół.
      Dzięki za info!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s