Hermes Terre d’Hermes – Moc Ziemi

Mistrz Jean-Claude Ellena znowu pokazuje klasę! Za każdym razem kiedy ten „nos” zabiera się za komponowanie, wychodzi z tego coś co najmniej wyjątkowego, a często jeszcze -naprawdę pięknego (Deklaracja Cartiera, Kelly Calèche Hermesa, In Love Again YSL i wiele innych). Takich zapachów jak ten nie spotyka się zbyt często. Męski, leśny, ziołowy. Nie słodki, ale bardzo mocno aromatyczny. To mniej więcej tak, jakby znaleźć się w środku lasu, otoczonym mchem i ziołami. Niezwykłe doświadczenie. Wszystko w tym zapachu jest perfekcyjne. Prawie wszystko – być może to kwestia mojej skóry, może wetiwer lub benzoes zawarte w ostatniej nucie, ale… zakończenie zapachu lekko mnie rozczarowało – dużo aromatu i w tle zioła, las – za mało, za słabo, zbyt blado. Możliwe, że to bardzo subiektywne odczucie, ale sprawdźcie sami, bo naprawdę warto! Trwałość w normie, na ubraniach nawet kilka dni. Obok tego zapachu nie można przejść obojętnie, ale nie jest to rozpruwacz niewieścich serc, raczej dla wyszukanego nosa.

Cóż jeszcze?
Ponoć twórca zapachu kierował się myślą: „Poczuć tworzywo, stąpając po ziemi z głową w chmurach”. I rzeczywiście ziemię czuć tu bardzo mocno. W jej najczystszej postaci – kamieni. „Głowa w chmurach”… z tym szczerze mówiąc mam pewien problem. Odbieram bowiem woń Hermesa jako zapach silnego, bezpośredniego mężczyzny. W bardzo prosty sposób, białe jest białe a czarne jest czarne. Bez złożoności i półcieni. To taka siła ziemi, moc która z niej wypływa. Choć być może owa „głowa” jest pewną metaforą „po-zapachową” kwestią odbioru z zewnątrz? Być może.

Zdaję sobie sprawę, że piszę w sposób raczej obrazowy, może nawet poetycki. Ale wierzcie, o tej perfumie nie można tak po prostu napisać „jak pachnie”. Tutaj jest o wiele więcej głębi – paradoksalnie, bo jak powiedziałem zapach jest „prosty” – nie w sensie konstrukcji, ale odbioru. Na pewno to coś wyjątkowego, i na pewno dla wąskiego kręgu odbiorców. Po prostu cholernie selektywny zapach. Polecam, choć sam bym się w niego nigdy nie ubrał – nie pasuję do niego. Albo na odwrót. Albo coś tam.

Umysł: grejpfrut, pomarańcza i aromat kamieni
Serce: czarny pieprz, różowy pieprz, liście pelargonii i paczula
Baza: drzewo cedrowe, wetiwer i benzoes

I spot Hermesa,  piękny i plastyczny i rewelacyjnie oddający klimat zapachu:

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s