Wyniki Konkursu – przybywajcież!

Szanowni i Szanowne,

niniejszym oświadcza się oraz ogłasza wszem i wobec, iże zwyciężczynią konkursu oraz zabieraczką perfum Muntasira Dhahab została… p. Andżelika!

W konkursie udział wzięło aż dwoje śmiałków, a w roli maszyny losującej wystąpił Janek.

Otóż i galeria z przebiegu losowania 🙂

1

234

Reklamy

Konkurs! Muntasira Dhahab do wzięcia!

Uwaga do wzięcia samotna, zrecenzowana własnie Muntasira Dhahab.
Co trzeba zrobić, żeby wygrać?
1. Napisać pod wpisem z recenzją zapachu komentarz, w  którym wymieńcie jedną cechę zapachów orientalnych, którą lubicie w tego typu kompozycjach najbardziej.
2. Polubić fun page pachnący blog belora na facebooku

Z pośród osób, które wezmą udział wylosuję szczęśliwca, który otrzyma perfumy.

IMG_20190415_184113

 

kmin, oud, tytoń czyli przepis na…

Dzięki uprzejmości sklepu Ottomania mam możliwość przedstawić Wam zapach całkowicie nieznanej mi marki Orientica, wytwarzającej perfumy „arabskie”. Bohater dnia nazywa się Muntasira Dhahab. Na blogu feelittoday prowadzonego przez kolegę Jakuba przeczytać możecie recenzję wersji „podstawowej”, która jest zapachem nieco owocowym, w arabskim klimacie ale równocześnie silnie osadzonym w europejskiej szkole perfumiarstwa. A jakie są Dhahab?

muntasiraNie zaczynając od przede wszystkim – przede wszystkim, to zdecydowanie cięższy i ciemniejszy klimat. Już sam układ nut wskazuje na woń gęstszą, bardziej cielistą i przeznaczoną do noszenia raczej
w chłodniejsze dni. Rzeczywiście, aromat opiera się
w głównej mierze na kminie w dość specyficznej wersji – moje pierwsze wrażenie było bowiem zdecydowane – oud, jak nic oud! Wrażenie pogłębił syn stwierdzając, że ładnie pachnie ale trochę daje kupą. Taaaak, tego odczucia nie można pomylić z niczym innym 😉 Gwoli wyjaśnienia, fakt że ten specyficzny składnik może nam się tak jednoznacznie kojarzyć nie oznacza nic negatywnego, bo całościowo kompozycja Dahahab wypada bardzo przyjemnie i komfortowo ale wracając do szczegółów mamy więc oud, którego nie mamy (przynajmniej w spisie), mamy trochę drewna i skórę no i tytoń też mamy. A! Oczywiście dużo kminu! Całość tworzy bardzo zgrabny miks w postaci gęstszej zupy zapachowej, w której wszystko jest wymieszane i nieselektywne ale pachnie ładnie. Jest ciemnawo ale nie za ciemno, słodkawo ale nie za słodko, ciężkawo ale nie za ciężko… Tak, sam zapach niewątpliwie arabski ale kompozycja stricte europejska. Mogę więc zaryzykować tezę, że (przynajmniej w wypadku tych perfum), Orientica podąża drogą Ajmal, Rasasi i innych arabskich brandów, które starają się dostosować do gustów europejskich. Na marginesie – uważam, że nie ma w tym nic złego. Tytoń, a tak o tym chciałem wspomnieć – jest. Niezbyt wyrazisty, na drugim planie ale wwąchując się można go wyczuć – i są to raczej świeże, aromatyczne liście niż susz ale dla nosa milusi.

cumin-seeds-3375691_1280
Kompozycja raczej z gatunku tych liniowych, monolitycznych niezbyt zmienia się w czasie (o ile w ogóle). Z Muntasira jest tak, że jeśli zapach spodoba wam się na początku i pierwsze wrażenie będzie pozytywne, to macie kilka godzin frajdy. Jeśli pierwsze wrażenie będzie negatywne, to nie macie co liczyć na zmianę. Kochaj albo nie kochaj!

Parametry, boć to ważna rzecz. Woda perfumowana, czyli powinniśmy liczyć na sporą trwałość a tymczasem jest przyzwoicie, a jednak jedynie 7-8h, to nieco za mało jak na tę konsystencję i chciało by się więcej. Projekcja nie poraża, co można wybaczyć wodzie perfumowanej – przez pierwsze 2-3h jest wyraźna, później bardziej bliskoskórna. Ogółem kwestie techniczne są na czwórkę z małym minusem.

Flakon, kolejna wartka rzecz. Z kształtu przypomina mi odrobinę Givenchy Pi Neo – trójkąt zwężający się ku górze. Plastykowy, w kolorze białego złota korek z naklejonym stylizowanym na skórę rombem z napisem Orientica, zamyka buteleczkę solidnie, pod nim rozpościera się plastykowa nasadka w kształcie fal. Szału nie ma ale jest schludnie
i niewątpliwie w klimacie.

Podsumowując, Orientica Muntasira Dhahab, to ciepły, przyjemny uniseks z lekkim przechyłem w męską stronę, który spodoba się wszelkim miłośnikom arabskich ale stonowanych woni. Dzięki swoim casualowym parametrom, to zapach do codziennego noszenia, który myślę sprawdzi się także podczas mniej formalnych okazji. Perfumy są bardzo przyzwoite i po prostu bronią się, a cena (niespełna 90 zł) jest dodatkowym atutem. Co prawda w mój gest się nie wstrzeliły, niemniej jest więcej niż poprawnie.

Opisywany zapach zakupić możecie na oficjalnej stronie sklepu Ottomania.

Podobne: niektóre kompozycje Rasasi i Ajmal w tym klimacie.

Kompozycja: 4
Moc: 4(-)
Trwałość: 4(-)
Flakon: 4(-)
SOB: 3(+)

Nuty:
Umysł: bergamotka, cytryna, kmin,
Serce: skóra, drewno cedrowe, drewno sandałowe,
Baza: tytoń, paczula.

nierówny. ciemny.

Dzisiejsza recenzja będzie krótka, bo Dark nieznanej mi wcześniej marki Desigual.,
to jeden z tych zapachów, o których nie można napisać zbyt wiele dobrego, a w zasadzie nie można napisać zbyt wiele w ogóle.

Kompozycyjnie mamy tu do czynienia ze słodkim, ciepłym miksem, w którym trudno wyczuć i wyróżnić konkretne ingrediencje. Całość po prostu się zlewa, jest aromatyczna, słodka i nibyprzyjemna – w ciemnym odcieniu. Niestety jest także bardzo syntetyczna, mdła i na dłuższą metę dusząca. Słowo „kompozycja” w ogóle używam chyba nieco na wyrost, nie czuję bowiem zamysłu poza oddaniem jakiegoś bliżej niejasnego klimatu.
Nie jest to ani przesadnie zmysłowe ani ładne, no i nie ukrywam że praktycznie od początku mnie męczyło swoją nachalną chemicznością. Co gorsza w swojej bazie woń zaatakowała ze zdwojoną siłą i energią jakby bardzo chciał powiedzieć „A widzisz?
A ja jeszcze mogę!”. No świetnie, bo ja już nie mogłem od dłuższego czasu.

dd

W kwestiach technicznych – dostajemy bardzo dobrą trwałość, przy co najwyżej przeciętnej projekcji (zapach wyczuwalny raczej bliskoskórnie). I może to i lepiej? Całość w niskiej cenie za 100 ml, która z pewnością zachęca do kupienia.
Flakon mizerny, ewidentnie „inspirowany” (czyt. „zerżnięty” z) Dark Obssesion Kleina.

Podsumowując – średniak z minusem. W mojej opinii perfumy nie warte zainteresowania i większej uwagi. Niemniej, jeśli interesują was takie klimaty możecie spróbować… ale na własną odpowiedzialność, żeby nie było, że nie ostrzegałem 😉

PS. Nuty traktujcie z przymrużeniem oka. A w zasadzie z zamkniętymi okami 😉

Podobne: większość męskich, współczesnych „korzennych” i ulepowych kompozycji,
w klimatach Armani Code i pokrewnych w ferajnie ( Salvadro Dali Black Sun itd.)

Kompozycja: 3
Moc: 3
Trwałość: 5
Flakon: 3
SOB: 2(+)

Nuty:
Umysł:
cynamon, czarny pieprz, gałka muszkatołowa, imbir, przyprawy, szafran
Serce:
bursztyn, czarna wanilia, fasola tonka, mech, piżmo, tytoń
Baza:
kwiat pomarańczy, paczuli, wetiweria.

…and the winner is… Aleksander!

Z wielką przyjemnością informuję, że nasz kolega, którego kompozycje własne recenzowałem wielokrotnie – Aleksander, zwyciężył w konkursie portalu perfumecraft w kategorii zapach orientalny.

Jak możecie przeczytać we wpisie na temat konkursu, cyt.:
Ośmiu perfumiarzy z dwunastoma pracami.
Dwunastu Testujących.
Przecudne bardzo sugestywne opisy.”

Jego kompozycja pt. „Pozycja Lotosu” dosłownie zdeklasowała rywali i zbierając najwięcej punktów od oceniających zajęła pierwsze miejsce.

aleksander-3

W konkursie brał udział także inny zapach Aleksandra pt. „Złoto i Mirra„.

Mam nadzieję, że już wkrótce dane mi będzie przetestować obie kompozycje, a dodam
że czeka na was jeszcze jedno dzieło kolegi, które na swoją recenzję wypatruje jeszcze od czasów sprzed wielkiej rozłąki belora z blogiem (Drzewo Bergamotowe… brzmi intrygująco? ;). Więc… będzie się działo, a co tam! Już się dzieje!

Więcej informacji pod linkiem:
http://www.perfumecraft.pl/konkurs/konkurs-orientalny-wyniki/

Natomiast o samych zapach tworzonych poprzez Aleksandra możecie poczytać na moim blogu, m.in. tutaj:
Depresja w Amsetrdamie
Przyprawa
…są jeszcze inne ale sami znajdźcie 😉

 

 

Będzie się działo!

Niniejszym ogłaszam powrót!
Po długich miesiącach ciszy, niepisania oraz tęsknych achach i oczach milionów
(no dobrze – setek tysięcy) czytaczy belorek wraca! I to jak!?! i to gdzie? A tu, a ku ku!
Będą nowe recenzje? Będą! Będzie super śmisznie? Będzie! Będą konkursy? A pewnie!
A oprócz tego niespodzianka. Dzięki współpracy z perfumerią oferującą perfumy arabskie – będziecie mogli poczytać o interesujących i rzadkich perfumach, a nawet wygrać je we wspomnianych konkursach.
Słowem wyjaśnienia czym jest owa współpraca, żeby nie było to tamto – perfumeria daje perfumy, ja je opisuję.  Dobre perfumy – dobra recenzja, kiepskie – kiepska. Proste
i uczciwe – żadnych piniendzy i szemranych układów, żadnej reklamy – oczywiście będziecie wiedzieć skąd są perfumy i gdzie można je nabyć.

A więc…
Wyczekujcież!

chwala

 

Przyprawa

Dzisiaj kilka słów o kolejnym małym dziele kolegi Aleksandra. Zapach nosi nazwę „Przyprawa” i jest konceptem na temat wanilii i – jak się okazuje nie tylko – cynamonu. Oto co na jej temat powiedział mi sam autor:
Użyłem własnego wyciągu z cynamonu. Olejki eteryczne czy syntetyki cynamonowe niespecjalnie mi podeszły. Tak samo w przypadku wanilii. Zrobiłem własną tinkturę waniliową. Wanilię dostałem od kolegi. Był na jednej z wysp, niedaleko Madagaskaru. Przywiózł sporo i nie wiedział co ma z tym zrobić. Dodałem trzy rodzaje piżma, to już syntetyki, i ambroksan. Oraz cedr, naturalny. Chciałem żeby przyprawa pachniała pisakiem, drewnem i cynamonem. Choć sam zapach nie jest zbytnio efektowny. Ale zawsze lubiłem zapach cynamonu i wanilii. Wanilia jest ukryta i wycofana. Ma za zadanie przytemperować mocno przyprawowy charakter cynamonu.

pen-956471_1280Kompozycja jest nieco surowa. To nie jest syntetyczna, milusia „wanilia” jaką znacie z setek perfum. Nie jest to także spożywczy słodziak, który chce się schrupać i ani beknąć. To woń nieco szorstka, nawet cielista z wyraźnie zwierzęcym aromatem piżma w pierwszym planie (!). Co ciekawe, cynamon jest tu chyba najcichszy, a przynajmniej ja go tak odbieram – w otwarciu dominuje właśnie ów szorstki posmak waniliowo-piżmowy. Później robi się spokojniej i przyjaźniej ale cały czas jest cytowany „akord” pisaka – intrygujące. Piżmo z reguły wyczuwalne mocniej w bazie perfum i traktowane jako utrwalacz (oczywiście nie mówię to o typowych „piżmowcach”), tutaj raczej opada wraz  czasem, a zdecydowanie dominuje słodkawa ale ciekawa i aromatyczna woń, w której wyczuwam echa dawnych gwiazd świecących jasno jeszcze w latach 80. Woń nie jest specjalnie jasna, nie krzyczy przestrzenią, raczej pozytywna.IMG_20180802_185917

Ogółem jest ciekawie, jest ładnie, inaczej jest. Tak jest, jak mogłoby być w mainstreamie, gdyby producentom chciało się traktować klientów poważnie. I jest niewątpliwie niszowo choć całkowicie noszalnie.
W kwestiach technicznych – trwałość zapachu jest wyższa niż poprzednika, natomiast lotność jest na podobnym poziomie edp – wionie przy skórze ale wyczuwalnie.

Szkoda, że nie możecie spróbować… bylibyście w zdecydowanej większości co najmniej zaskoczeni 🙂

Podobne: piżmowy waniliowiec z cynamonowym feelingiem?

Kompozycja: 4+
Moc: 4(-)
Trwałość: 4
Flakon: –
SOB: 4(+)

Nuty: naturalna wanilia z okolic Madagaskaru, naturalna esencja cynamonu, naturalny cedr, piżma.